Nowy most budowano w latach 1981-1984, nawiązywał on wyglądem do pierwszej konstrukcji. Most Pont des Arts jest doskonałym miejscem dla artystów, a w szczególności dla malarzy malujących krajobrazy. W tym miejscu często odbywają się także wystawy sztuki. Most zakochanych Pont des Arts.
Moją ulubioną kuchnią jest zdecydowanie kuchnia indyjska. Segritta natomiast codziennie chce mnie przekonać, że to jednak francuska jest najlepsza na świecie. Dziś napiszę i pokażę Wam zdjęcia potraw, które tu jadamy. Przeróżne sery, zupa cebulowa, ślimaki czy żabie udka to coś co po prostu trzeba spróbować będąc w Paryżu. Może nie wszystko smakuje tak dobrze jak byśmy tego chcieli, ale jak mus to mus. Jako przystawkę braliśmy deskę serów i mięs. Pyyyszna zupa cebulowa z serem i grzankami. Foie Gras czyli pasztet się we francuskiej kuchni i ciągle chcieliśmy próbować czegoś nowego. I o ile ze ślimakami nie było problemu, bo serwowała je niemal każda restauracja, tak za żabimi udkami nieźle się nachodziliśmy. Skosztowaliśmy ich dopiero na Saint Michael. Wzięliśmy smażone żabie udka w parnierce (innych nie było) ich smak oceniłabym jako MOCNO średni. Były zupełnie nieprzyprawione, tłuste. Co do ślimaków, zamówiliśmy je z ziołowym pesto. W smaku przypominały mi krewetki przyprawione z czosnkiem, szpinakiem i ziołami. Miałam opory przed ich spróbowaniem, bo to w końcu ŚLIMAKI, ale nie żałuję. Były naprawdę smaczne. Moje zamiłowanie do past i makaronów dało górę. I choć wiem, że jednym z kolejnych miast, które odwiedzimy będzie Rzym, to i tak nie mogę sobie ich odmówić. Czas na słodkie! Kominek prowadził nas szlakiem czekoladowych pyszności. On naprawdę jest czekoladoholikiem! Crepe to francuski przysmak., coś ala naleśnik. Można je jeść na słono albo na słodko. Ja oczywiście wybrałam tę drugą wersję. Nutella i banan. Nie ma lepszego zaraz po odgadnięciu przez Was zagadki z koperty w ramach naszej Misji Orange Travel udaliśmy się w stronę katakumb. Stanęliśmy w niebywale długiej kolejce kiedy nie wiadomo skąd podszedł do nas jeden z bileterów i przekazał kolejną kopertę. To była tak abstrakcyjna sytuacja, że wszystkim opadła szczena. Nie mam pojęcia jak on nas rozpoznał i kim jest osoba która ciągle podrzuca te koperty?! Odpuściliśmy sobie już schodzenie do podziemi, zwłaszcza, że nie było pewności czy zdążymy wejść (ostatni turyści wchodzą do 16stej) Z koperty wyjęliśmy bilety do Amsterdamu!! Rock będzie jego gospodarzem. Rzućcie okiem ile już zaoszczędziliśmy dzięki pakietowi „Jak w Kraju” Pozostałe relacje z naszej Misji Orange Travel szukajcie u Kominka, Segritty, Rocka i Krzysztofa. 65 komentarzy pablo_ck 13 czerwca, 2013 - 3:47 pmA żabie udka??? ;p ;p Ale macie fajny wypadzik 🙂 Pozdrawiam 🙂 Odpowiedz flaxx 13 czerwca, 2013 - 3:47 pmSuper, wygląda bardzo smacznie 🙂 Odpowiedz Sylwia 13 czerwca, 2013 - 3:51 pmTwoja mina na zdjęciu ze ślimakiem <3 A jak kasztany? Jedliście? Rzeczywiście najlepsze na placu Pigalle? 😉 Odpowiedz Magda 13 czerwca, 2013 - 11:04 pmNa placu Pigalle sa same sex shopy i nie ma tam sladu po kasztanach 😛 Odpowiedz TheDespotka 14 czerwca, 2013 - 12:11 amNa placu Pigalle ostatnia rzeczą, którą będą sprzedawać to kasztany heh:) Odpowiedz Karolina 13 czerwca, 2013 - 3:51 pmJak kominek jest znawcą czekolady to powinni was zawieźć do Belgi, w Brukseli na każdym kroku można spróbować tych pyszności:) Amsterdam jest super 🙂 Odpowiedz iss 13 czerwca, 2013 - 4:01 pmmniammm uwielbiam takie kulinarne fotorelacje!!! Elizka czekam na kolejne „jedzeniowe” wpisy … Odpowiedz Natalia 13 czerwca, 2013 - 4:02 pmcrepes to naleśniki po francusku nie „jakby naleśniki” 🙂 Pozdrawiam i pozdrów ode mnie też moją ukochaną Francję! Odpowiedz Fashionelka 13 czerwca, 2013 - 4:03 pmNo tak, ale różnią się od „naszych” naleśników, dlatego tak to ujęłam 🙂 Odpowiedz Ania 13 czerwca, 2013 - 5:23 pmW żaden sposób się nie różnią od naszych 🙂 Crepe oznacza cienki (nie znam francuskiego, ale co nieco wiem o gotowaniu,więc może to nie do końca dobre tłumaczenie), bo są tak jak nasze cienkie. Robi się je dokładnie w ten sam sposób jak nasze, „polskie” 🙂 Crepe suzette robię bardzo często, więc wiem co mówię 😉Pozdrawiam! Odpowiedz TheDespotka 14 czerwca, 2013 - 12:12 amEliza nie różnią się dobrze piszą:) Odpowiedz manyk 13 czerwca, 2013 - 4:07 pmpalisz fajki? Odpowiedz ewka 13 czerwca, 2013 - 4:09 pmZawsze to Kominek,pierwszy i regularnie uzupełniał podroznicze informacje,po raz kolejny miło się przekonać,że jest ktoś skrupulatniejszy,ha mów 😉 Fajnie byloby,gdyby po Orange jeszcze latem ktoś zechciał zafundować Wam podróże,bo to genialny sposóbna reklame,choćbym nie wiem jak bardzo nieznosila Orange czy się nie interesowała ich ofertą to i tak dzięki wpisom na blogach odbieram informację, bezbolesna,a nawet przyjemna:-) Odpowiedz Fashionelka 13 czerwca, 2013 - 4:18 pmAwwww :* PS W lipcu nasza trójkę czeka kolejna podróż 🙂 Odpowiedz Alicja 13 czerwca, 2013 - 4:21 pmA jak z Twoją dietą? ja próbuję wytrwać w mojej, ale kiedy widzę zdjęcia czekoladek/naleśników, to aż mnie wszystko ściska 😀 Czy po zjedzeniu takiej bomby kalorycznej biegniesz na siłownię i od razu to spalasz, czy już zakończyłaś dietę? 🙂 pozdrawiam serdecznie i pięknie wyglądasz-to chyba przed ślubem 😉 Odpowiedz Fashionelka 13 czerwca, 2013 - 4:22 pmNie zakończyłam diety bo jej nie zaczęłam. Po prostu zdrowo się odżywiam. Tutaj wiadomo, nie jest możliwe zdrowe odżywianie, bo musiałabym wszędzie jeść sałatki. Odpuszczam sobie, ale ćwiczę, pływam i biegam 🙂 Odpowiedz Justyna 13 czerwca, 2013 - 4:27 pmteż bym tego wszystkiego spróbowała:) Odpowiedz Alicja 13 czerwca, 2013 - 4:27 pmDziękuję za odpowiedź 😉 a masz jakiś sposób na szczupłe ramiona? ja próbowałam wszystkiego-hantle, dieta, masaże, szukałam na różnych forach internetowych, zabiegi i nic nie pomaga :< wyglądają okropnie-jak dwa balerony jak to określam i nie wiem co zrobić, aby poprawić ich wygląd. Odpowiedz studio-mody 13 czerwca, 2013 - 4:29 pmchętnie spróbowałabym ślimaków, ale widziałam co robi się z żabami przed ich spożyciem i w życiu nie wezmę ich do ust… Odpowiedz diana 13 czerwca, 2013 - 4:55 pmżabie udka jadłam w Rzymie, ale przed ślimakami bronie się rękoma i nogami-chociaz nie wiem czemu, bo obydwie potrawy mega abstrakcyjne:D buziaki słodziaki a jak dotrzecie do Rzymu to pozdrówcie odemnie miasto, i uważajcie w metrze na rzeczy(szczególnie linia czerwona) bo łatwo można stracic dokumenty… Odpowiedz grejfrut 13 czerwca, 2013 - 4:58 pmNaleśniki z nutellą i bananami uwielbiam! I chętnie zjadłabym taką zupę cebulową, wygląda naprawdę smacznie (: Odpowiedz Olfaktoria 13 czerwca, 2013 - 5:01 pmAle narobiłyście smaku 🙂 Ale na ślimaki bym się raczej nie skusiła… 😀 Twoja mina wyraża wszystko ;D Odpowiedz Agnieszka 13 czerwca, 2013 - 5:18 pmPodziwiam Cię, że przełamałaś się i zjadłaś ślimaki. Ja bym miała spore opory! 😉 Dzięki za te pyszne zdjęcia, nie mogę się napatrzeć na te smakołyki 🙂 Odpowiedz Angelika 13 czerwca, 2013 - 5:20 pmŻabie udka,ślimaki to nie dla mnie 🙂 Odpowiedz Julka 13 czerwca, 2013 - 6:06 pmEliza, skąd jest Twoja biała bluzka, ta którą miałaś na lotnisku z beżowymi spodniami? Odpowiedz Fashionelka 13 czerwca, 2013 - 6:10 pmReserved, powinna jeszcze byc w sklepach 🙂 Odpowiedz Pudlo Manka 13 czerwca, 2013 - 6:11 pmOj ja chyba nigdy nie odważyłabym się zjeść żabich udek :P. Odpowiedz iwona 13 czerwca, 2013 - 6:43 pmProszę powiedz w którym sklepie internetowym mogę kupić oryginalną torbę Prady, mam ogromny dylemat Odpowiedz panna_anna 13 czerwca, 2013 - 6:50 pmugotować kogoś razem z domem,a później go wyjeść to jakaś najgorsza ohyda. nigdy nie zjadłabym ślimaka. Odpowiedz Janek 13 czerwca, 2013 - 7:48 pmUu Amsterdam i rock to musi się źle skończyć .A zróbcie zdięcia z nocy w Amsterdamie Odpowiedz ana 13 czerwca, 2013 - 9:09 pmEliza proszę nie jedz ani nie reklamuj Foie Gras. To jak powstaje to istny koszmar i piekło dla zwierzat Odpowiedz La Essentia 13 czerwca, 2013 - 9:17 pmEliza pamiętam że szukasz zdrowych przepisów, więc zapraszam Cię do mnie na nowy wpis – sałata z kurczakiem, ananasem i słodko-pikantnym sosem chili ! :))) zazdroszczę Paryża <3 Odpowiedz Dosia 13 czerwca, 2013 - 9:21 pmchociaż zawsze powtarzam sobie, że warto próbować nawet najdziwniejszych rzeczy, to jakoś w praktyce nie wyobrażam sobie jeść ślimaków albo żabich udek… 😀 te nazwy za bardzo mi się kojarzą, ale kasztanów chętnie bym spróbowała! Odpowiedz stylowo40 13 czerwca, 2013 - 9:46 pmApetycznie..:D Odpowiedz ona 13 czerwca, 2013 - 9:48 pmAle dziś u Ciebie apetycznie! Zupa cebulowa i crepe musiały być pyszne! Czekoladkami też bym nie pogardziła 😉 Odpowiedz Kinga 13 czerwca, 2013 - 10:39 pmfashionelko, ale narobiłaś mi ochoty na tą zupę cebulową! o tej porze! ale jutro z pewnością sobie zrobię 😉 Odpowiedz aaa 13 czerwca, 2013 - 11:48 pma ja jestem ciekawa,jak się je ślimaki? tak w praktyce-jak to wygląda? Odpowiedz 13 czerwca, 2013 - 11:49 pmjak zobaczyłam tego crepa na zdjęciu to wszystkie wspomnienia ożyły z mojego pobytu w paryżu 🙂 jak biegałam między mezeami, metrem i sklepami to była to moja częsta przekąska 🙂 ehhh narobiłaś mi smaku więc chyba będą naleśniczki na kolację 🙂 Odpowiedz madzia 13 czerwca, 2013 - 11:51 pmNa placu Pigalle niestety nie sprzedają kasztanów 🙁 Odpowiedz Fashionelka 14 czerwca, 2013 - 2:06 amJak byłam w październiku to sprzedawali! Odpowiedz mammamija blog 14 czerwca, 2013 - 12:05 amEliza, a nie obawiasz się że przytyjesz przed ślubem od tych pyszności? Co z sukienką, będzie wciąż pasować? A może masz jakiś ukryty plan, chodzicie i zwiedzacie, że spokojnie spalisz te kalorie 😉 Odpowiedz Olka25 14 czerwca, 2013 - 2:06 amFash, czy to prawda, że żenisz się z Kominkiem? Odpowiedz Kasia 14 czerwca, 2013 - 10:15 amMożna też wyjść za mąż 😉 /żart/ Odpowiedz Paul. 14 czerwca, 2013 - 3:17 pmA no mozna tez i wyjsc za maz:) Odpowiedz Agnieszka 14 czerwca, 2013 - 9:19 amAż się w głowie kręci od tylu pyszności! Nie przepadam za Francją, ale dla tych potraw mogłabym jechać nawet tam 😉 Odpowiedz 14 czerwca, 2013 - 10:06 amA mnie brakuje francuskich smaków, choć krótko to uwielbiałam przez chwileczkę mieszkać we Francji. Odpowiedz Kasia 14 czerwca, 2013 - 10:14 amWszystko wygląda rewelacyjnie (poza ślimakami :D) . BTW, jak czytam u Ciebie o Londynie, to czuję, że chyba powinnam dać temu miastu jeszcze jedną szansę ! Pozdrawiam Odpowiedz Mika 14 czerwca, 2013 - 10:36 ampasujesz do paryża Elizka 🙂 Odpowiedz Natalia 14 czerwca, 2013 - 11:59 am„Moje zamiłowanie do past i makaronów dało górę.” – górę się „bierze” a nie „daje”. Chociaż to i tak nic w porównaniu do Segrittowego, tytułowego „ParyRZa” 😉Chyba dobrze balangujecie… Odpowiedz Ana 15 czerwca, 2013 - 10:54 pmczytać trzeba ze zrozumieniem Natalio, bo bardziej niż zabłysnąć skompromitowałaś się tym Paryrzem Odpowiedz Fashionelka 15 czerwca, 2013 - 10:56 pmProszę o nieobrażanie innych komentatorów Odpowiedz briitlemind 14 czerwca, 2013 - 5:43 pmMożna tylko zgłodnieć od tego czytania 😛 Odpowiedz Karola 14 czerwca, 2013 - 8:42 pmrównież jestem teraz we Francji (tyle że we wschodniej części) i to zupełnie nie są moje smaki 🙁 ani owoce morza ani te ich sery mi nie podchodzą także pod względem kulinariów wolę nasze jedzonko 😛 Odpowiedz Karola 14 czerwca, 2013 - 8:43 pmpoprawka chciałam napisać w zachodniej 😀 tj. przy wybrzeżu zachodnim Odpowiedz Bellissima 14 czerwca, 2013 - 11:41 pmTeż lubię indyjską kuchnię,te ciężkie sosy mocno doprawione…mniam :))Francuską lubię szczególnie za Odpowiedz Joasia 15 czerwca, 2013 - 11:57 amOglądając nagrania z Paryża u Krzysztofa na blogu po raz pierwszy miałam okazję usłyszeć Twój głos, Eliza. Bardzo podoba mi się barwa Twojego głosu! 🙂 Odpowiedz Robert 16 czerwca, 2013 - 7:49 ama gdzie zdjęcie żabich udek? hmm… chciałem zobaczyć 🙁 Odpowiedz Berni 6 lipca, 2013 - 10:46 pmSaint Michel to dzielnica typowo turystyczna, gdzie liczy się przyjęcie jak najwięcej liczby klientów, więc wykwintnej kuchni francuskiej tam się raczej nie znajdzie. Jedynie co można polecić to restaurację indyjską! Odpowiedz Dominika 8 lipca, 2013 - 10:08 pmMój Paryż 🙂 Odpowiedz Alicja 14 listopada, 2013 - 9:29 amEliza wybieramy się z mężem do Paryża. Czy polecasz jakieś konkretne restauracje lub kawiarnie? 🙂 Jak ceny? Bardzo baaaaaaardzoooo wysokie czy tylko wysokie? Pozdrawiam:) Odpowiedz laudiaa 27 października, 2015 - 8:41 amPrzepyszne te Wasze jedzenia mmmm już wiem co zjem w Paryżu mniammm. Tylko mi smaka narobiliście. Odpowiedz Dodaj komentarz
Wpisy Gdzie zjeść w Paryżu, żeby nie zbankrutować? W dzisiejszym poście mam dla Was listę sprawdzonych miejsc, które odwiedziłam mieszkając w stolicy Francji. Chociaż codzienny budżet miałam mocno ograniczony, bo życie w tej francuskiej metropolii jest bardzo drogie, to czasem pozwalałam sobie na małe przyjemności. Elegancka restauracja, w której serwują ślimaki, a może stołówka uniwersytecka, albo małe bistro w XIII dzielnicy? Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie coś dla siebie! Resto U - Mabillon Zacznę od miejsca, w którym bywałam najczęściej w ciągu minionych dwóch lat. I nie będzie to restauracja z gwiazdką Michelin, tylko zwykła stołówka uniwersytecka. Resto U to miejsca obleganie nie tylko przez paryskich żaków. Za 3,25€ można najeść się tam do syta. Stołówki uniwersyteckie usytuowane są w wielu dzielnicach Paryża, zazwyczaj blisko uniwersytetów. Moja ulubiona, ze względu na architekturę i położenie, to Resto U Mabillon, znajdująca się w szóstej dzielnicy. Zaglądałam tutaj co najmniej raz w tygodniu w przerwie pomiędzy zajęciami (przed obiadem dawałam nura w basenie znajdującym się w podziemiach Marché Saint-Germain). Dodatkowo w niedziele, w niektórych placówkach proponowane są brunche, co pozwala nam zjeść obiad wcześniej niż o 12h i później niż o 14h, co jak być może się domyślacie, jest dla Francuzów wielkim kulinarnym ekscesem. Adres: 3 Rue Mabillon, 75006 Paris (mapa: żółte kółko) Bouillon Chartier Bouillon Chartier to elegancka restauracja z ponad stuletnią historią. Jest uwielbiana zarówno przez rodowitych Paryżan, jak i przez turystów z całego świata. Restauracja została założona w 1896 roku przez dwóch braci Camille i Lucien Chartier. Ich pomysł na biznes był prosty: zapewniać dobre posiłki w rozsądnych cenach oraz dobrą obsługę tak, aby zyskać stałych klientów. Do dzisiaj przepis na sukces jest taki sam. Będąc w środku ma się wrażenie, że czas zatrzymał się tam sto lat temu. Elegancko ubrani kelnerzy, w czarnych fartuchach do ziemi, krzątają się między długimi stołami, przy których usadzani są obok siebie nieznajomi. Wielkość restauracji robi wrażenie! Na raz może się tam zmieścić ponad trzystu gości! Dobrze jest zjawić się w Bouillon Chartier przed południem, bo inaczej w godzinach obiadowego szczytu trzeba odstać swoje w kolejce. Ale warto, bo potrawy są na prawdę dobre, w korzystnych, jak na Paryż, cenach (10-20€). Adres: 7 Rue du Faubourg Montmartre, 75009 Paris (mapa: czerwone kółko) El Chuncho Jeśli lubicie kuchnię meksykańską, to zajrzyjcie do El Chuncho. Restauracja znajduje się w Dzielnicy Łacińskiej, w moim ulubionym paryskim pasażu (Cour du Commerce-Saint-André), niedaleko stacji metra Odeon. W El Chuncho dostaniecie smaczne dania, w przystępnej cenie, a do tego zestawy obiadowe. Adres: 59 Rue Saint-André des Arts, 75006 Paris (mapa: niebieskie kółko) Bagles & Brownies W tej mini-restauracji serwowane są bardzo dobre bagle (w cenie 4-8€). Do wyboru wiele kombinacji. Moje ulubione to New Orleans (ser topiony, pomidor, awokado, ogórek) oraz San Diego (ser topiony, pastrami, dwa sery, pomidor, awokado, musztarda). Jak nazwa lokalu wskazuje, znajdziecie też tam całkiem dobre brownies :) Jedynym minusem jest brak miejsca, w którym można byłoby usiąść i na spokojnie wszamać zamówioną kanapkę. Adres: 12 Rue Notre Dame des Champs, 75006 Paris (mapa: zielone kółko) Falafele w dzielnicy Marais Jeśli macie ochotę na falafela, wybierzcie się na rue de Rosiers w dzielnicy Marais. Znajdziecie tam kilka restauracji specjalizujących się w tej potrawie i przy każdej jest oczywiście napis, że serwowane w niej falafele są tymi najlepszymi na świecie. Sprawdźcie czy mają rację i dajcie znać! Adres: Rue des Rosiers, 75004 Paris (mapa: fioletowe kółko) Chez Glandines Chez Glandines, to mój paryski numer jeden! O Chez Glandines przeczytałam w książce Stephen'a Clarke'a. Najpierw zaciągnął mnie tam znajomy, a potem to ja zabierałam tam wszystkie osoby, które mnie odwiedzały. Chez Glandines to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Przed restauracją w wieczornej porze ustawia się kolejka zgłodniałych Francuzów i turystów, którzy dowiedzieli się o tym kultowym miejscu. Najdłużej przyszło nam czekać na stolik 40 minut. Kiedy jednak już uda się dostać do środka, obsługa jest sprawna i bardzo wydajna. W dwóch niedużych salach zmieszczono tyle stolików, że kelnerzy serwując dania na parzących talerzach i w glinianych garnkach, robią swoiste piruety, starając się przecisnąć między siedzącymi gośćmi. Za 8-10€ możemy zjeść pyszne sałatki (salade composée), z kolei za 13-20€ baskijskie dania. Do tego karafka sangrii i jesteśmy w kulinarnym niebie! Adres: 30 Rue des cinq Diamants, 75013 Paris (mapa: brązowe kółko) Passage des Artistes Naprzeciwko Chez Glandines znajduje się inne uwielbiane przez studentów miejsce – Passage des Artistes. Do tej restauracji przychodzi się na pyszny kuskus. Porcje są olbrzymie, do wyboru z warzywami i z mięsem, do tego piwo za mniej niż 5€ (to w Paryżu rzadkość). Dodatkowym plusem jest to, że można siedzieć na dworze, co w ciepłe wiosenne i letnie wieczory jest olbrzymią zaletą, zwłaszcza w tak sympatycznej dzielnicy jaką jest Butte aux Cailles, czyli Przepiórcze Wzgórze, o którym więcej pisałam tutaj. Adres: 25 rue des Cinq Diamants, 75 013 Paris (mapa: pomarańczowa pinezka) Green et Green Teraz miejsce z mojego zakonnego sąsiedztwa. Przy piekarni, w której zaopatrywałam się w bagietki i chleb, znajduje się mini bistro, serwujące dobre i tanie posiłki przez cały dzień! I wiem, że dla nas Polaków nie ma w tym nic dziwnego, że jak jestem głodna o 16h, to mogę tam coś zjeść. Dla Francuzów jednak pora karmienia trwa od 12h do 14h i znaleźć miejsce serwujące ciepłe dania po południu (przed wieczorną porą karmienia) wcale nie jest łatwą sprawą! I w Green et Green nie będzie to kanapka za jakieś astronomiczne pieniądze, tylko dobra zupa, sałatka, tarta albo inne danie na ciepło. Tym bardziej polecam! Adres: 56 Rue du Chevaleret, 75013 Paris (mapa: niebieska pinezka) Persillé - Maison de Viande I jeszcze jedno miejsce z rue du Chevaleret. Persillé to Boucher, czyli rzeźnik połączony z restauracją, w której serwowane są najlepsze burgery w Paryżu. Świeże mięso, pyszne sosy i domowe frytki - za 15€ można się najeść do syta. Zamiast burgera można tez wybrać sobie z olbrzymiej lodówki porcję świeżego mięsa, które zostanie specjalne dla nas przygotowane. Palce lizać! Adres: 66 Rue du Chevaleret, 75013 Paris (mapa: różowe kółko) La Cantine de Belleville W XX dzielnicy Paryża znajduje się wiele dobrych restauracji, które wieczorami tętnią życiem. Jest tu o wiele mniej turystycznie niż w Dzielnicy Łacińskiej, a przez to i ceny są przystępniejsze. W La Cantine de Belleville zjemy dobre francuskie dania, wybierając z menu napisanego kredą na przenośnej tablicy. Do wyboru zestawy w kompilacjach przystawka+danie albo danie+deser (za około 20€). Adres: 108 Boulevard de Belleville, 75020 Paris (mapa: zielona pinezka) Chez Papa Chez Papa to sieć baskijskich restauracji, podobnych do Chez Glandines, jednak stwierdziłabym, że z (trochę) wyższej kategorii. Na terenie Paryża i na przedmieściach jest ich w sumie dwanaście (wszystkie adresy znajdziecie tutaj). Co więcej w centrum Paryża, niektóre znajdują się w niewielkiej odległości od siebie i już raz zdarzyło mi się umówić z przyjaciółką w Chez Papa i się w efekcie nie spotkać, bo każda z nas trafiła do innego lokalu :D Specjalność tych restauracji to mięsne potrawy, zapiekane w glinianych garnkach. Moja ulubiona to pierś z kaczki zapiekana z ziemniakami, szynką, serem i sosem pieczarkowym. Do tego czerwone wino albo baskijskie piwo, a na deser fondant au chocolat i już mi nic więcej do szczęścia nie potrzeba! Adres: 138 Boulevard montparnasse, 75014 Paris (mapa: fioletowa pinezka) Shakespeare And Company Café Niedawno otwarta kawiarnia Shakespeare and Company Café znajduje się tuż obok legendarnej księgarni księgarni Shakespeare and Company, którą możecie kojarzyć z filmów "Przed zachodem słońca" i "O północy w Paryżu". Chociaż kawiarnia jest mała, to jest w niej bardzo przyjemnie i przytulnie. Polecam usiąść przy dużych oknach, które wychodzą na katedrę Notre-Dame i typowo paryski park Saint-Julien-le-Pauvre. W słoneczny dzień można z kolei usiąść przy jednym ze stolików znajdujących się przed kawiarnią. Jakie jest menu kawiarni? Kawa, herbata, świeżo wyciskane soki, bajgle, tarty, a na ciepło codziennie inna zupa dnia oraz wegetariańska potrawka. Ceny wahają się od 4 do 10€, kawa można wypić już za 2-5€, co jest całkiem dobrą ceną, jak na taką lokalizację kawiarni! Adres: 37 rue de la Bûcherie, 75005 Paris (mapa: żółta pinezka) La Lingerie Jeśli lubicie alternatywne, nietypowe miejsca, na pewno spodoba Wam się w La Lingerie - dawnej, szpitalnej pralni, która została przekształcona w knajpę, miejsce spotkań towarzyskich i kulturalnych. La Lingerie znajduje się na terenie dawnego szpitala Saint-Vincent-de-Paul z XVII wieku (więcej o projekcie Les Grands Voisins - w ramach którego funkcjonuje ta knajpa - przeczytacie tutaj). W południe można tu zjeść obiad, a przez cały dzień napić się kawy, herbaty, piwa, wina czy zjeść domowej roboty ciacho. I to wszystko w bardzo dobrych cenach, bo za obiad zapłacimy nie więcej niż 7€, za kawę 1,5-2,5€, a za piwo 3-7€ - więc, jak na Paryż, ceny są naprawdę przystępne. Przed budynkiem Lingerie można czasami spotkać Panią Malikę z Maroka, która z kolei proponuje marokańskie pyszności: kuskus (4€), miętową herbatę (1€) i rożne słodkości (1€). W Lingerie znajdziemy również wiele gier planszowych (kiedy byłam tam w lutym, akurat kilkanaście osób grało w Scrabble) czy fortepian, istnieje również możliwość wynajęcia jednej z sal na imprezy okolicznościowe czy różne spotkania. Godziny otwarcia La Lingerie: w poniedziałki i wtorki: od 12h00 do 14h00 od środy do soboty: od 10h00 do 23h00 w niedziele: od 11h00 do 21h00 Przygotowałam dla Was mapę, na której zaznaczyłam wymienione w tym poście miejsca. Klikając w mapę przeniesie Was ona na stronę Googlemaps, gdzie znajdziecie dokładniejsze wskazówki :) I jak Wam się podoba moja lista paryskich jadłodajni? A może Wy macie swoje ulubione miejsca w Paryżu, w których można coś przekąsić? To nie koniec kulinarnego przewodnika po stolicy Francji! Zajrzyjcie w miejsca, w których można zjeść coś na słodko - moje ulubione zebrałam w artykule Paryż na słodko!Sprawdźcie, gdzie zjeść w Paryżu, polecamy miejsca, gdzie serwują tanie jedzenie. Przekąski. Tanie jedzenie w Paryżu? Jeśli szukasz czegoś do zjedzenia w międzyczasie, bez zbędnego zatrzymywania się na dłuższy posiłek, polecam przede wszystkim budki z naleśnikami. Jak pisał Julian Ursyn Niemcewicz w komedii "Pan Nowina czyli Dom Pocztowy": ten sobie ubliża, kto ma za co, a nie chce jechać do Paryża. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja, aby polecieć tanio do stolicy Francji, postanowiliśmy sprawdzić na własne oczy, czy słynne miasto nad Sekwaną, odwiedzane każdego roku przez ponad 20 mln turystów, naprawdę kryje w sobie tyle zwiedzenie Paryża byliśmy w stanie przeznaczyć 5 dni. Poniżej prezentuję garść informacji, które mogą pomóc Wam usprawnić zwiedzanie stolicy Francji. Spośród linii rejsowych, loty bezpośrednie z Polski do Paryża posiadają w swojej ofercie: Polskie Linie Lotnicze LOT i Air France. Spośród tanich linii lotniczych, Wizzair oferuje loty z Gdańska, Warszawy, Poznania, Wrocławia i Katowic, Ryanair i easyJet – z Krakowa. Poza tym, od czasu do czasu można też upolować tanie przeloty z przesiadką. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że linie lowcostowe oferują połączenia na lotnisko Beauvais, z którego dojazd do centrum kosztuje 15 euro w jedną stronę (wyjątek stanowi easyJet, który lata na Charles de Gaulle). My w jedną stronę skusiliśmy się na lot Lufthansą (z międzylądowaniem w Mediolanie), a do Polski wróciliśmy Wizzairem. Warto zwrócić uwagę, że ceny większości produktów spożywczych są w Paryżu są 4-krotnie wyższe niż w Polsce, więc takie rozwiązanie pozwoliło zaoszczędzić trochę pieniędzy, z tego względu, że mogliśmy zabrać nieco prowiantu w bagażu rejestrowym, który w Lufthansie przysługiwał nam w cenie biletu, a z powrotem podróżować już tylko z z Warszawy przebiegał bardzo przyjemnie, tym bardziej, że czas umilały nam włoskie kanapki, doskonałe wytrawne czerwone wino i ciasteczka. Trzeba przyznać, że catering na pokładzie bardzo podnosi komfort podróży. Na lotnisku Mediolan Malpensa wylądowaliśmy zgodnie z rozkładem, jednak na miejscu okazało się, że nasz lot do Paryża jest opóźniony o 2 godziny i 15 minut. Wiedzieliśmy, że w tej sytuacji linia lotnicza zobowiązana jest zapewnić nam bezpłatny posiłek i napoje. Po podejściu do punktu odprawy Lufthansy, nie musieliśmy się nawet upominać o te świadczenia, gdyż od razu otrzymaliśmy talony na lunch (do wykorzystania w jednej z 2 wybranych restauracji na lotnisku). W ramach voucherów mogliśmy zjeść dobry włoski obiad z deserem i napojem, dzięki czemu oczekiwanie na lot nie było dla nas ani trochę z lotniska Mediolan Malpensa na Hotel Sheraton i Alpy Zakładaliśmy, że opóźnienie lotu związane jest z problemami na lotnisku w Paryżu, gdyż nasza podróż odbywała się właśnie w okresie strajków we Francji (wstrzeliliśmy się dokładnie pomiędzy 2 strajki generalne). Jednak na pokładzie samolotu pilot poinformował pasażerów, że ponad 2-godzinna zwłoka spowodowana była koniecznością wymiany jednego z foteli w de Gaulle należy do największych portów lotniczych w Europie – rokrocznie znajduje się w czołówce lotnisk pod względem liczby przewiezionych pasażerów w Europie (wyprzedza je tylko Londyn-Heathrow). Po wylądowaniu w terminalu 1, odnaleźliśmy punkt informacji turystycznej przy wyjściu nr 4 na poziomie przylotów (ponadto punkty takie znajdują się w terminalach: 2C, 2D, 2E, i 2F). Otrzymaliśmy cenne wskazówki w języku angielskim – jak dotrzeć do przystanku, na którym zatrzymuje się interesujący nas autobus i jakie bilety na metro najbardziej opłaca się kupić. Zaopatrzyliśmy się też bezpłatny plan miasta z mapą metra i foldery z aktualnymi informacjami o paryskich atrakcjach Poszczególne terminale lotniska CDG łączy bezpłatny autobus, a do centrum Paryża można dostać się liniami autobusowymi 350 lub 351. Koszt to skasowanie trzech biletów “Ticket t+”. W automacie lub w punkcie informacji turystycznej można kupić karnet 10-biletowy za 12 euro (1,20 euro za bilet x 3 = 3,60 euro za podróż do centrum). Pojedynczo zakupiony bilet kosztuje 1,70 euro. W każdym z autobusów znajduje się schemat trasy z nazwami przystanków, same przystanki są opatrzone dobrze oznaczonymi tabliczkami, więc łatwo się zorientować kiedy należy wysiąść. Przed podróżą warto obejrzeć interaktywny plan połączeń komunikacji miejskiej.„Ticket t+” wykorzystywany jest też do przejazdów metrem, z tą różnicą, że przy wejściu do strefy metra w obszarach 1-3, a więc w całym Paryżu (w tym również w dzielnicy La Défense) kasujemy pojedynczy bilet. Można też kupić 1-, 2-, 3- lub 5-dniową kartę „Paris Visite” (przykładowo, 3-dniowa kosztuje 20,70 euro, a 5-dniowa 29 euro). Osoby poniżej 26 roku życia, w okresie od piątku do niedzieli oraz w święta mają ponadto możliwość zakupu „Ticket Jeunes” – imiennego biletu całodniowego w cenie 3,40 euro (dla stref 1-3). My w ciągu 5 dni wydaliśmy na transport łącznie ok. 17 euro na osobę (nie licząc dojazdów do lotnisk), kupując 10-biletowe karnety i „Ticket Jeunes” oraz częściowo zwiedzając do paryskiego metraMetro paryskie jest bardzo dobrze rozwinięte i praktycznie wszędzie można nim szybko i sprawnie dojechać (czas oczekiwania to ok. 2-4 minuty), warto zaopatrzyć się w mapę Paryża z zaznaczonymi przystankami metra, aby dobrze zaplanować zwiedzanie. Można też poruszać się Batobusem, czyli niewielkim statkiem wycieczkowym pływającym po Sekwanie. Zatrzymuje się on w 8 przystaniach: pod Wieżą Eiffla, obok Placu Concorde przy Polach Elizejskich, Muzeum Orsay, Louvre, obok kościoła Saint-Germain-des-Prés, pod katedrą Notre-Dame, przy Hôtel de Ville (czyli paryskim ratuszu) i obok ogrodu botanicznego Jardin des Plantes. Na każdym z przystanków Batobus zatrzymuje się co 15-30 minut. Wykupując 1-, 2- lub 5-dniowy bilet (odpowiednio za 13, 17 lub 20 euro) możemy bez ograniczeń wsiadać i wysiadać w dowolnym na SekwanieTo, co uderza zaraz po przybyciu do Paryża, to ogromna wielokulturowość tego miasta. Daje się to odczuć zwłaszcza na obrzeżach stolicy i w środkach transportu zbiorowego. Chwilami ma się wrażenie, że miasto opuścili już rodowici Francuzi, gdyż ciężko odnaleźć ich w tłumie imigrantów i turystów. Paryż liczy ponad 2 mln ludności i liczba ta stale rośnie. Cała aglomeracja L’Ile de France (dosłownie: wyspa Francji, w której skład wchodzą miasta okalające stolicę, w tym między innymi Wersal i Orly) liczy prawie 11 mln mieszkańców, więc 19% ludności Francji. Dzięki temu cała aglomeracja Paryża zaliczana jest do największych na świecie, po Tokyo, Nowym Jorku, Londynie, Shanghaju i Meksyku. Zabudowa podmiejska jest gęsta, gdyż znaczna liczba mieszkańców przenosi się na przedmieścia. Sam wyjazd z terenu lotniska zajął nam około 20 minut. Nasz hotel zlokalizowany był w gminie Bagnolet, we wschodnich suburbiach Paryża (przystanek Gallieni), ok. 5 km od de la Cité – wyspa na Sekwanie, na której stoi Katedra Notre Dame, Sainte Chapelle i ConciergerieWstęp do obiektów: W pierwszą niedzielę każdego miesiąca wstęp do większości muzeów i zabytków jest bezpłatny, jednak wówczas ustawiają się do nich ogromne kolejki. Mieszkańcom Unii Europejskiej poniżej 26 roku życia, a także obywatelom pozostałych krajów świata poniżej 18 lat, przysługuje bezpłatny wstęp do większości obiektów turystycznych Paryża (za okazaniem dowodu tożsamości przy kasie biletowej). Do najważniejszych atrakcji turystycznych, które wspomniane osoby mogą zwiedzić za darmo należą muzea: Louvre, Orsay, Centre Pompidou, muzeum wojskowe w Hôtel des Invalides, Musee National de l’Orangerie oraz Łuk Triumfalny, Notre-Dame (wejście do katedry oraz na wieżę), Conciergerie, Panteon, Sainte-Chapelle, pałac w Fontainebleau i Wersal. Wszystkie obiekty z darmowym wstępem oznaczone są logo z flagą UE w folderze „Paris Museum Pass”, dostępnym w punktach informacji turystycznej ( pod Katedrą Notre-Dame, w Wersalu i na lotnisku CDG). Osoby, które nie „załapują się” na bezpłatne wstępy mogą w nich też zakupić 2-, 4- lub 6-dniowy karnet na wejścia do ponad 60 paryskich muzeów („Paris Museum Pass”) – odpowiednio za 32, 48 lub 64 się przekonaliśmy, w 5 dni da się zwiedzić większość najważniejszych atrakcji stolicy Francji, a przynajmniej w okresie w którym w niej byliśmy, a więc na przełomie października i listopada. Co prawda „sezon na Paryż” trwa praktycznie przez cały rok, jednak podejrzewam, że w okresie wakacyjnym, kiedy ruch turystyczny jest tu nasilony, trudno byłoby obejrzeć tyle obiektów w tak krótkim czasie. Nie zdążyliśmy niestety dotrzeć do Wersalu, który położony jest ok. 25 km od Paryża, pałacu Fontainebleau oddalonego o 66 km, Lasku Bulońskiego i Disneylandu (to już nie te lata;P).Katedra Notre-Dame – ta od słynnego DzwonnikaPlanując zwiedzanie należy wziąć poprawkę na długi czas oczekiwania w kolejkach do niektórych atrakcji, a także godziny otwarcia obiektów. Przykładowo, aby wejść do Katedry Notre-Dame trzeba ustawić się najpierw w jednej kolejce i poczekać ok. pół godziny, a następnie, aby wejść na wieże katedry, należy odczekać niekiedy nawet około godziny w osobnej kolejce (z lewej strony kościoła – patrząc od frontu). Pamiętajmy też, że w okresie wiosenno-letnim (od IV do IX) wstęp na wieże możliwy jest w godzinach od 10 do (za wyjątkiem sobót i niedziel w okresie od VI do VIII, gdy godziny otwarcia są przedłużone do Natomiast od 1 października do 31 marca wieże zamykane są już o a ostatnie wejście możliwe jest 45 minut przed godziną zamknięcia. Nam nie udało się tam dostać, mimo że byliśmy na miejscu przed 16, ponieważ kolejka była w pewnym miejscu „ucięta” tabliczką informującą nas, że dalej nie ma sensu się już ustawiać, bo szacowany czas oczekiwania przekracza godziny uśmiechała się do nas zza grubej szyby („Mona Lisa” pędzla Leonardo da Vinci w muzeum Louvre)Na zwiedzanie Luwru można przeznaczyć co najmniej jeden dzień, jeśli chce się oglądać szczegółowo wszystkie eksponaty. Natomiast my, z uwagi na ograniczenia czasowe, zdecydowaliśmy skupić się na sztuce starożytnej oraz malarstwie włoskim, francuskim, hiszpańskim, niemieckim, holenderskim i flamandzkim, pobieżnie zaglądając do apartamentów Napoleona III. Kolejka do Piramidy Luwru, przez którą prowadzi główne wejście do muzeum jest zazwyczaj tak długa, że wydaje się, że oczekiwanie na wejście może trwać wieki, jednak sprzedaż biletów przebiega bardzo sprawnie, więc kolejka porusza się LuwruPo wejściu do szklanej piramidy nasze torby i plecaki zostały prześwietlone, a my przeszliśmy przez bramki jak na lotnisku. Następnie należy zjechać ruchomymi schodami i zakupić bilet w jednej z 4 dostępnych kas (musimy się do niej zgłosić również w przypadku gdy nie obowiązuje nas opłata za wstęp, a po okazaniu dowodu tożsamości otrzymamy bezpłatny bilet). W okolicy kas znajdują się również punkty informacyjne, w których warto zaopatrzyć się w plan muzeum, ponieważ jest ono ogromne, więc warto zaplanować sobie drogę zwiedzania. W obiekcie można robić zdjęcia bez lampy błyskowej oraz filmować. Natomiast jako miłośniczka impresjonizmu bardzo żałowałam, że nie wolno mi było niczego „uwiecznić” w Orsay. Jest to zdecydowanie mniejsze muzeum, którego zwiedzanie może zająć ok. 1-3 godzin, w zależności od zainteresowania poszczególnymi dziełami. Muzeum Orsay jest nieczynne w poniedziałki, natomiast Luwr i muzeum sztuki współczesnej w Centre Pompidou – we Georges PompidouNa Pole Marsowe najlepiej dotrzeć na ok. godzinę lub przed zachodem słońca, aby obejrzeć z Wieży Eiffla panoramę Paryża za dnia (a najlepiej przy zachodzącym słońcu), a następnie nocą, gdy wszystko jest pięknie oświetlone. Tu również należy wziąć poprawkę na czekanie w kolejce (my czekaliśmy ok. pół godziny). Wejście po schodach na drugie piętro wieży kosztuje 4,5 euro dla osoby dorosłej (3,5 euro dla osób 12-24 lat), wjazd windą na 2. piętro 8,10 euro (6,40 euro dla osób 12-24 lat), natomiast prawie na sam czubek, a więc na trzecie piętro można tylko wjechać – za 13,10 euro (10,50 euro dla osób 12-24 lat)Na Polu MarsowymAby zaoszczędzić trochę czasu, w przypadku wyboru wjazdu windą, można wcześniej kupić bilet online (najpóźniej na dzień przed wejściem), podając czas przybycia. Taki wirtualny bilet zostanie wówczas wysłany na nasz telefon komórkowy, co pozwoli nam ustawić się od razu przy wejściu, w kolejce dla osób posiadających bilet. My zdecydowaliśmy się wejść pieszo na 2. piętro – w końcu to tylko ok. 600 schodów;) O pełnych godzinach wieża migocze białymi światełkami (tylko przez 5 minut!), a przy specjalnych okazjach (np. z okazji świąt) jej tradycyjny sposób oświetlenia jest Champs Elysées… widok na Łuk Triumfalny z Pól Elizejskich Wstęp na Cmentarz Père-Lachaise jest bezpłatny. My mieliśmy okazję zwiedzać go jesienią i muszę powiedzieć, że zarówno on, jak i Pola Elizejskie oraz paryskie parki robią niesamowite wrażenie o tej porze roku. Na cmentarzu warto udać się do budynku oznaczonego napisem „Consevation”, niedaleko głównego wejścia (Porte Principale), gdzie można otrzymać bezpłatny plan z oznaczonymi najważniejszymi na Cmentarzu Père-LachaiseDo Panteonu należy przyjść przed 17, ponieważ po tej godzinie zamykane są krypty (miejsce spoczynku wielu sławnych osób, w tym Marii Skłodowskiej-Curie). Sam obiekt otwarty jest do 18 (w sezonie wiosenno-letnim do jednak wejście zamykane jest 45 minut przed tym czasem. Wewnątrz znajduje się też Wahadło Foucaulta, które dowodzi obrotu Foucaulta w paryskim PanteonieW godzinach wieczornych natomiast warto udać się do La Défense – dzielnicy biznesowej Paryża, która jest ładnie oświetlona nocą. Stojąc na osi wyznaczanej przez Pola Elizejskie z jednej strony ujrzymy w oddali Łuk Triumfalny, a po przeciwnej stronie – La Grande Arche de La Défense (Wielki Łuk), będący współczesną odpowiedzią na ten na Łuk Triumfalny z dzielnicy La DéfenseNocą warto także udać się na plac Charles’a de Gaulle’a do Łuku Triumfalnego, otwartego do ok. 22-23. Aby wejść do środka i na łuk, należy przejść przejściem podziemnym na wysepkę na środku ronda. Z góry rozciąga się dookoła wspaniała panorama miasta – z jednej strony mamy widok na dzielnicę La Défense, z drugiej na Wieżę Eiffla, z trzeciej na Pola Elizejskie i Luwr, katedrę Notre-Dame oraz Wielki Pałac, z innej na wzgórze Montmartre z bazyliką na La Grande Arche de La Défense z Łuku TriumfalnegoW nocy udaliśmy się też do kabaretu Moulin Rouge w paryskiej dzielnicy rozpusty. Niestety na Placu Pigalle wcale nie było pieczonych kasztanów;), natomiast znajduje się tu Muzeum Erotyki, mnóstwo klubów go-go i sklepów z rozmaitymi „gadżetami”.Słynny „Czerwony Młyn”Jeśli zaś chodzi o pieczone kasztany, w całym Paryżu napotkałam je tylko kilkakrotnie, przygotowane na prowizorycznym grillu zrobionym z wózka ukradzionego z supermarketu. Polecam natomiast kupić surowe w supermarkecie i upiec w domu w piekarniku. Warto też przywieźć francuskie sery, jednak należy uważać, ponieważ nie każdy z nich da się przewieźć w bagażu podręcznym – np. nam zabrano na lotnisku ser Roquefort, który niby jest dosyć twardym serem, a już na pewno nie jest płynny, jednak został uznany za ciecz powyżej 100 ml, natomiast pozostawiono nam tylko Camembert (który jest zdecydowanie bardziej miękki).Jeśli chodzi o pamiątki powszechnie dostępne w Paryżu, to są one dość monotematyczne – na każdym kroku napotykaliśmy czarnoskórych sprzedawców z rozłożonymi na ziemi rozmaitymi figurkami w kształcie wieży Eiffla, którzy proponowali nam np. 3 breloczki-wieżyczki za 1 euro. W miarę zbliżania się do Pola Marsowego ich wartość spadała, aby pod samą wieża Eiffla osiągnąć cenę 1 euro za 6 breloczków (dla porównania, cena 1 breloczka w oficjalnym sklepie z pamiątkami na 2. piętrze wieży to ok. 5-10 euro). Mężczyźni Ci rozkładają swój dobytek na chustach rozłożonych na ziemi – zastanawialiśmy się czemu na rogach chusty mają przyszyte 4 sprzedawca zawsze trzyma wszystkie sznurki;)Okazało się, że oczywiście sprzedają oni pamiątki nielegalnie, dlatego sznurki te są pomocne przy ucieczce przed policją patrolującą teren na rowerach – co chwila są więc zmuszeni błyskawicznie „zwijać interes”, łapiąc za sznurki i uciekając co sił z brzęczącym workiem na ramieniu. Kiedy zagrożenie mija, rozwijają chustę i z niesamowitą cierpliwością ponownie misternie ustawiają wszystkie wieżyczki na ziemi, aby zaraz znów „się zwinąć”.Patrol policyjny pod Wieżą Eiffla i zadowolony handlarz, któremu udało się „zwinąć interes” na czas (po lewej stronie)Są też sprzedawcy, którzy mają breloczki zawieszone na metalowych obręczach i kursują z nimi pod wieżą, nagabując turystów. Byliśmy świadkami zabawnej sytuacji, kiedy jeden z handlarzy został złapany przez policję, a funkcjonariusze rozdali wszystkie figurki, ku uciesze turystów. Natomiast miłośnikom bardziej gustownych pamiątek, a także przedmiotom kryjącym w sobie odrobinę historii polecam zielone drewniane budki nad Sekwaną – można w nich kupić ręcznie wykonane obrazki z pejzażami Paryża, ładne widokówki i stylowe plakaty, a także przeróżne starocie, dawne czasopisma i nad SekwanąOdnośnie naszego powrotu z lotniska Beauvais-Tillé, muszę powiedzieć, że kosztował on nas sporo stresu. BVA to maleńki port lotniczy (jedynie 4 bramki wyjściowe na płytę lotniska), wykorzystywany przez linie lowcostowe, oddalony od Paryża o 80 km. Z centrum miasta dostaniemy się do niego jednym z autokarów odjeżdżających spod Pałacu Kongresowego (Palais des congrès de Paris) w 17. Dzielnicy, a konkretnie obok hotelu Concorde Lafayette (przy ulicy Boulevard Pershing). Najbliższe przystanki metra to Porte Maillot i Neuilly-Porte Maillot. Godziny odjazdów autokarów zgrane są z przylotami i odlotami – każdy z nich opatrzony jest nazwami miast docelowych, do których loty będą odprawiane w czasie gdy dojedzie on na lotnisko Beauvais. Teoretycznie czas jazdy to około 90 minut, jednak zgodnie z zaleceniami, należy wsiąść do autokaru 3 h 15 min przed godziną odlotu. My akurat załapaliśmy się na autokar 4 godziny przed lotem, a i tak najedliśmy się strachu, bo pech chciał, że na autostradzie był poważny wypadek, przez co poruszaliśmy się w żółwim tempie i mało brakowało, a spóźnilibyśmy się na nasz lot. Jednak były też osoby, które miały odlatywać pół godziny przed nami i dotarły na miejsce spóźnione, ale na ich szczęście zostały wpuszczone przez obsługę lotniska bez kolejki do odprawy the flash player here: 17 arrondissement, w północno-zachodniej części Paryża, jest jedną z najspokojniejszych dzielnic mieszkalnych Paryża, a także siedzibą 17 ambasad dyplomatycznych świata. Z naszego artykułu dowiecie się, czy warto zatrzymać się w 17. okręgu, jakie ciekawe zabytki można znaleźć w tej części stolicy Francji i gdzie można 15 najlepszych dań! Co zjeść we Francji? Czego spróbować w Paryżu? 19 stycznia 202225 marca 2020 Kuchnia francuska kojarzy się Polakom z drogimi restauracjami dlatego nie każdy wie czego spróbować w Paryżu. Jeśli wybieracie się na wakacje do Francji i chcecie spróbować czegoś więcej niż tylko naleśniki czy zupa cebulowa to zapraszamy do zapoznania się z naszym zestawieniem 15 dań kuchni francuskiej, które warto zjeść we Francji. Sprawdzamy czego warto spróbować we Francji? Co zjeść w Paryżu? Czego spróbować? Czytaj dalej15 najlepszych dań! Co zjeść we Francji? Czego spróbować w Paryżu? Tomo, francusko-japońska cukiernia specjalizująca się w dorayaki Tomo to francusko-japońska cukiernia w Paryżu, w której można zjeść dorayaki, te pyszne, przewiewne japońskie wypieki
Kasztany jadalne, których po raz pierwszy spróbowałam wiele lat temu, kiedy kupiłyśmy je z mamą „na próbę” w jednym z hipermarketów, nie przypadły mi do gustu. Większość była spleśniała, a my, pomimo instrukcji pieczenia podanej na opakowaniu, przygotowałyśmy je zupełnie nie tak jak prawdziwie smaczne kasztany jadalne przyszło mi długo czekać, ale okazja do ich spróbowania przytrafiła się w najpiękniejszym miejscu na świecie. Podobno najlepsze kasztany są w Paryżu, na placu Pigalle… Podobno trudno spotkać we Francji sprzedawcę kasztanów w lutym, a jednak to właśnie wtedy, zimą 2005 roku, pomimo chłodów, przez jeden dzień nastała w Paryżu słoneczna pogoda, a wzgórze Montmartre wyczarowało dla mnie sprzedawcę tuż przy stacji paryskiego metra. Do dziś pamiętam smak tamtych kasztanów, na które tak długo kasztany jadalne – niby proste, ale trzeba uważaćPieczone kasztany, na pozór proste do przygotowania, stanowią pewne wyzwanie kulinarne. Zbyt krótko lub zbyt długo trzymane w piekarniku, będą za twarde, a znajdująca się pod skorupką skórka – trudna do obrania. Zachęcam do wypróbowania nieco innej niż ta najprostsza metody pieczenia: wystarczy przed pieczeniem obgotować ponacinane kasztany w niesolonej wodzie. Po upieczeniu będą miękkie i pachnące, a skórka z tak przyrządzonych, pieczonych kasztanów jadalnych jest o wiele łatwiejsza do najlepsze pieczone kasztany jadalne czyli jak upiec kasztany, dlaczego warto je wcześniej obgotować i jak zrobić kasztany w kuchence 10 minGotowanie: 15 minRazem: 25 minKategoria: Deser, PrzekąskaKuchnia: FrancuskaPrzepis na: jadalne kasztany, kasztany jadalne, kasztany pieczone, pieczone kasztanyLiczba porcji: 4Kalorie: 196kcalPrzepis autorstwa: Dorota Kamińska☟ W moich przepisach szklanka ma zawsze 250 ml, kostka masła to 200 g, a łyżka lub łyżeczka jest płaska, chyba że wyraźnie zaznaczam, że jest jadalne (w dowolnej ilości; umyte w ciepłej wodzie, wytarte do sucha czystą ściereczką) Chcesz przeliczyć miary i wagi? Oto PRZEPISY DOROTY?Dołącz do ponad 15 tysięcy osób zapisanych do newslettera! Wysyłam tylko 2-4 wiadomości w miesiącu. Skorzystaj z podpowiedzi, co warto ugotować z aktualnie dostępnych w sklepach, sezonowych składników. Dowiesz się, co u mnie, jakie ciekawe rzeczy polecam i otrzymasz garść kulinarnych (i nie tylko) NA POWITANIE - GRATIS Obejrzyj bezpośrednio na moim kanale na YouTubeKażdego kasztana kładę płaską stroną na desce do krojenia i bardzo ostrożnie, najlepiej bez przytrzymywania kasztana w dłoni, robię u góry ukośne nacięcia w kształcie litery "X".Ponacinane kasztany układam nacięciem w dół w garnku lub na patelni z powłoką i delikatnie zalewam wrzątkiem tak, żeby je przykryć. Można też, zamiast gotowania we wrzątku, wymoczyć ponacinane kasztany w osolonej wodzie (na 1 l wody 2-3 łyżki soli) przez 1 kasztany przez 15 minut. Można też, na najwyższej mocy lub na ustawieniu do przyrządzania ziemniaków, gotować je, przez 2-5 minut, w miseczce z wodą wstawionej do kuchenki Kroki 2 i 3 są kasztany jadalne odcedzam, studzę i przekładam na blaszkę lub do formy do pieczenia. Układam je płaską stroną na kasztany do piekarnika nagrzanego do 220 °C. Piekę na najniższej pieczenia kasztanów gotowanych: 15 minutUgotowane kasztany, zamiast do piekarnika, po odcedzeniu można wstawić, na talerzu, do kuchenki mikrofalowej i na maksymalnej mocy gotować przez 2 pieczenia kasztanów moczonych w wodzie z solą lub niemoczonych i niegotowanych: 15-30 ugotowane w kuchence mikrofalowej nie wymagają dopiekania w piekarniku. Można natomiast, po odcedzeniu, wstawić je na talerzu ponownie do mikrofalówki na 30 sekund (maksymalna moc lub ustawienie do przyrządzania ziemniaków).Po upieczeniu delikatnie studzę kasztany, żeby nie poparzyć palców, następnie obieram ze skorupki i cienkiej skórki. Do zjedzenia będą nadawać się tylko żółte kasztany. Ciemniejsze mogą okazać się gorzkie w smaku, a spleśniałe od środka należy od razu porcji: 100g | Kalorie: 196kcal (10%) | Węglowodany: 44g (15%) | Białko: 1g (2%) | Tłuszcze: 1g (2%) | Sód: 2mg | Potas: 484mg (14%) | Witamina A: 25IU (1%) | Witamina C: (49%) | Wapń: 19mg (2%) | Żelazo: (5%)Pieczone kasztany jadalneMoje książki, ebooki i dekoracje Przepisy Superfoodksiążki kucharskie i ebooki kulinarne Ebook w prezenciesprawdź i zacznij korzystać już dziś Zapisz się do newslettera 2-4 wiadomości/m-c, tylko konkrety i bez spamu :). Oraz GRATIS e-book (50 stron) na powitanie! Chcę się zapisać i akceptuję politykę prywatności dostępną na: Dorota Kamińska Cześć, mam na imię Dorota i tworzę przepisy kulinarne z filmami wideo. Jestem autorką książki „Superfood po polsku”, a moje ukochane miasto, w którym mieszkam, to Wrocław :). Uwielbiam gotować i karmić siebie i innych, kiedyś moim hobby było pieczenie serników, a potem „wkręciłam się” w odchudzanie… posiłków ;). Od ładnych paru lat doradzam, jak jeść smacznie i zdrowo (da się!), żeby dobrze się czuć, mieć mnóstwo uśmiechu i energii oraz miło spędzać czas, nie tylko w kuchni.| Więcej o mnie
Pigalle to znana w Paryżu dzielnica słynąca z wielu domów publicznych znajdujących się na tym terenie. Wyżej wspomniana fraza pochodzi z popularnego polskiego serialu "Stawka większa niż życie". Co ciekawe, hasło tak mocno wbiło się w umysły Polaków, że będąc we Francji, pytają zaskoczonych paryżan o owe kasztany. Z góry ostrzegam że nie jest to kolejny przewodnik po wykwintnych restauracjach czy obszerne opowiadanie o kuchni Francuskiej... Nie zabiorę was też, do żadnej Chińskiej restauracji czy na Pizze :) Jestem właśnie w Paryżu i szukam tego co Francuskie i tanie, pełne smaku i wprawiające w dobry nastrój. Tak więc z cudownym przelicznikiem x4 i niewielkim budżetem, wylądowaliśmy :) Tak jak na naszym lotnisku, polecam powstrzymać się, przed zakupem czegokolwiek do jedzenia, ceny są uroczo monopolowe. A bilety do Paryża z Lotniska kosztują prawie 10 E upoważniają do przejazdu RER i metrem. Tak wiec spokojnie dojechaliśmy w okolice hotelu. Niestety pierwsze wrażenie z podróżny metrem i z lotniska bardzo nieprzyjemne, wszędzie bardzo brudno i ciemno. Zasada nr. 1. chcesz jeść tanio gotuj sam, tu naprawdę można prosto i smacznie zjeść nawet bez wielkiego kucharzenia, tylko dzięki odpowiednim zakupom :) My na pierwszy ogień kupiliśmy chrupiącą bagietkę i krążek pleśniowego camemberta. Zjedzony na spacerze zdecydowanie wprawia w dobry nastrój .. Zasada nr 2. Porównaj ceny we wszystkich sklepikach w okolicy hotelu, to nie problem wejść i wyjść bez kupowania dzielą się jak u nas, na mniejsze dyskonty podobne do ,,biedronek'' i naprawdę bogato wyposażone podobne do Piotr i Paweł bagietka rustykalna z makiem i siemieniem lnianym o bardzo ziemistym smaku Zasada nr 3 Wypróbuj pieczywo w rożnych miejscach, cena bagietek waha się od 0,70 do 1,40 naprawdę warto oprzeć swój posiłek na tym pieczywie, jest bardzo dobre i wyszukane! Wspaniale śniadanie dla 2 głodnych łakomych osób :) Mleczny twardawy ser (2,70e) na 2 dni Mielonka z dodatkiem królika (2,10e) słoik Winogrona (1,90 kg/e) Bagietka (1,1e) Delikatnie gazowany Cydr (1,80e) 4,5% Malo słodki lekko winny genialnie podkreśla inne smaki. Dziś nasz pierwszy dzień w Paryżu, aby nie zapomnieć tych smaków będziemy pisać codziennie przez 7 dni. Po powrocie stworzymy wygodne podsumowanie naszej kulinarnej Tutaj to przewspaniały prezent od Krzysia i Edyty ! Jeszcze raz dziękujemy !! .