Historia: 1 Interes: 1 Kobieta: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Korzyść: 1 Matka: 1 Mężczyzna: 1 2 3 Mizoginia: 1 2 Naród: 1 2 Nauczycielka: 1 2 Nauka: 1 Obcy: 1 Obywatel: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Okręt: 1 Państwo: 1 2 3 4 Podstęp: 1 Polityka: 1 2 3 Polska: 1 2 Poświęcenie: 1 Pozycja społeczna: 1 2 Praca: 1 Prawo: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Przemiana: 1 2 Religia: 1 Robotnik: 1 Rozum: 1 Siła: 1 Walka: 1 2 3 4 5 Władza: 1 2 3 Wolność: 1 Współpraca: 1 2 Poprawiono błędy źródła: równouprawienie> równouprawnienie; zastososowania > zastosowania; weredykt > werdykt; Danver > Denver; zwrosła > wzrosła; nie nie ma > nie ma; uchwała również > uchwaliła również; alwiem > albowiem; społoczeństwo > społeczeństwo; nie jeszcze dość silnego zainteresowania > nie ma jeszcze (…); z tych pięciu zostali wybrani jako posłowie > z tych pięciu zostało wybranych (…); one podobne demonstrowanie nie uważają za odpowiednie > one podobnego demonstrowania nie uważają (…); Obawa (…), że wyborczynie nie wzmocnią wpływy kleru i reakcji > Obawa (…), że wyborczynie wzmocnią wpływy (…); zabraniach > zebraniach. Uwspółcześnienia: * pisownia wielką i małą literą, np.: angielki > Angielki; amerykanki > Amerykanki; niemki > Niemki; polki > Polki; * pisownia łączna i rozdzielna, np.: wogóle > w ogóle; odrazu > od razu; któryby > który by; z pod > spod; przedewszystkiem > przede wszystkim; Nowo-Zelandja > Nowa Zelandia; socjal-demokratki > socjaldemokratki; * pisownia joty, np.: hegemonja > hegemonia; memorjał > memoriał; historja > historia; Anglja > Anglia; Finlandja > Finlandia; ewangielję > ewangelię; * pisownia skrótów: D-r > dr; i t. p. > itp.; t. zw. > tzw.; p. t. > pt.; * inne zmiany pisowni i drobne zmiany leksykalne, w tym nazw własnych, np.: zwycięztwo > zwycięstwo; męzki > męski; przewódcy > przywódcy; upakarzające > upokarzające; uspakajająco > uspokajająco; napój alkoholiczny > napój alkoholowy; burżuazek > burżujek; odzywu > odzewu; finlandzki > fiński; finlandki > Finki; Seneka Fall > Seneca Falls; Kanzas > Kansas; Jowa > Iowa; New York > Nowy Jork; 4-ch > czterech; * fleksja, np.: tem > tym; takiem > takim; tajnem > tajnym; jakiemi > jakimi; klerykali > klerykałowie; należyć > należeć; płci obojej > płci obojga; * składnia, np.: jest rozstrzygniętą, wchłoniętą > jest rozstrzygnięta, wchłonięta; nieuzasadnionym jest lęk > nieuzasadniony jest lęk; podpisów na petycję > podpisów pod petycją; Liczebniki określające niewielkie liczby zapisano słownie. Uwspółcześniono interpunkcję zgodnie z obowiązującymi zasadami. Wyborcze prawa kobiet 1Niedawno przeżyty okres wyborczy i rozpoczęte prace Dumy[1] zwracają uwagę powszechną ku wielkim zagadnieniom przedstawicielstwa narodowego. Dziś bowiem w sercach ogółu rozbudziło się żywiołowo pragnienie niezbędnych reform, wiodących do zapewnienia wszystkim warstwom społecznym możności obrony swoich interesów i wpływu na ustanawianie praw. 2Tej możności i tego prawa dziś najzupełniej pozbawione są u nas kobiety. Naród, Kobieta, Mężczyzna, Nauczycielka, Wolność, Władza, ObywatelMimo bardzo wymownych dowodzeń, że sprawa kobieca właściwie nie istnieje — jest rozstrzygnięta, wchłonięta w ogólną sprawę wolnościową — to jednak dni wyborów unaoczniły jaskrawo kobietom istnienie podległości płci. 3Prąd ogólnego ożywienia, który bieg spraw codziennych przerwał, skierowując wszystkich ku urnom wyborczym, kobiety jedne pominął, jak gdyby one nie przynależały do grona obywateli kraju, nie przynależały do swego narodu. Upokarzające piętno podległości w tych dniach też paliło dusze kobiet z siłą spotęgowaną. Najofiarniejsze współpracowniczki dobra ogólnego, najgorliwsze krzewicielki oświaty, którym tylu analfabetów zawdzięcza swoje uświadomienie polityczne i według ich wskazówek spieszy głosować — one same ujrzały się prawa tego pozbawione. Matka, Obywatel, PrawoMatki-wychowawczynie przeżywały twarde upokorzenie, gdy na zapytanie maleńkich synków przyznawać musiały, że one — ich życiodawczynie, twórczynie ich dusz dziecięcych, są jednakże ludźmi bez praw! 4Dość powszechnie prawa wyborcze są poczytywane u nas za najradykalniejszy z postulatów równouprawnienia i to nie tylko przez mężczyzn, ale i wiele kobiet. Zdaniem ich prawa wyborcze to ostateczne, niemal zbędne uzupełnienie, to jakby kopuła gmachu wolności. 5Nie brak i takich, którzy dowodzą z przekonaniem, że „kobiety nigdzie dotąd nie głosują, a obecne u nas żądania praw wyborczych przez kobiety są chwilową zachcianką, objawem nadzwyczajnych czasów”. 6Wobec takiego nieuświadomienia wydaje się konieczne przedstawić w ogólniejszym zarysie usiłowania, jakie w różnych krajach kobiety czyniły i czynią dla pozyskania praw wyborczych, a także i rezultaty, jakie przez nie uzyskały. 7Mistrzyni życia — praktyka doświadczenia, stała się bowiem najlepszym sprawdzianem i wykazała, jak nieuzasadniony jest lęk na pozór tylko groźnego „nowatorstwa” przyznawania kobietom praw wyborczych. Pierwsze zaczątki ruchu 8Prawo, Pozycja społeczna, Kobieta, Obywatel, Przemiana, WspółpracaWażnym przełomowym momentem dla obywatelskich praw kobiety bywają okresy, kiedy prawo wyborcze z przywileju opartego na cenzusie urodzenia czy majątku rozszerza się lub zamienia na prawo człowieka. 9O ile przemiana taka jest radykalniejsza i dokonana pod silnym prężeniem opinii ku ogólnej swobodzie, tym żywiej odczuwają swoje pokrzywdzenie kobiety, które po wspólnych walkach i wspólnych nadziejach widzą się odsądzone od swobód i korzyści zdobytych wspólnymi ofiarami i trudem. 10Tłumaczy to żądanie praw wyborczych przez Amerykanki już przy układaniu konstytucji Stanów w 1787 r., a przez Francuzki podczas wielkiej rewolucji w 1789 r. Po tych pierwszych wystąpieniach kobiet zaległa długa cisza — dopiero po latach na wezwanie wielkiego serca Beecher Stowe[2] rozwinęły Amerykanki gorliwe współdziałanie dla wyzwolenia Murzynów, wiedzione altruizmem kobiecym, wysubtelnionym jeszcze przez ból własnej podległości. Najśmielej pogarnęły się do tej humanitarnej pracy wyznawczynie sekty kwakrów[3], gdyż ta stawia na równi kobiety z mężczyznami. Ukazywanie się na mównicach publicznych tych pierwszych apostołek zniesienia niewolnictwa ściągało na nie oszczerstwa, prześladowania i wyklinania z kazalnic przez duchownych sekt innych, mniej liberalnych. 11Wśród współtowarzyszy pracy i sojuszników idei chętnie przyznawano kobietom zasługę niesionego pożytku, jednakże musiały one ciężko walczyć o prawo przemawiania na zebraniach, o wybór i wybieralność na delegowane. Bywały nawet z tego powodu burzliwe zajścia, aż do rozbicia zjazdu całej partii. 12Wówczas to wybitne rzeczniczki walki o wyzwolenie Murzynów pojęły konieczność rozpoczęcia akcji, aby zdobyć równouprawnienie dla swej płci. I po raz pierwszy w r. 1848 zostało zwołane dla tej sprawy, w Seneca Falls, przez Cady Stanton i Lukrecję Mott zgromadzenie 100 osób, które jednomyślnie podpisały rezolucję żądającą między innymi „dla kobiet prawa wyboru przedstawicieli rządu”. 13Z dzisiejszego odnoszenia się do każdego radykalniejszego wystąpienia kobiet wnosić można, jaką skalę szyderstw i oburzenia wówczas rezolucja ta wywołała. Mniej odważne osoby zaczęły też cofać swoje podpisy, co nie przeszkodziło ruchowi rozwijać się dalej dość szybko. Już we dwa lata odbył się zjazd wybitnych rzeczniczek i rzeczników sprawy, który postanowił utworzenie stałego Komitetu w Bostonie, z obowiązkiem zwoływania corocznie podobnych zjazdów w różnych miastach. Prace organizacyjne 14Kobieta, Prawo, Obywatel, Walka, PracaKomitet ten rozwinął gorliwą i systematyczną działalność, wysyłając do różnych miejscowości prelegentki lub prelegentów, organizując wiece, petycje, wydawnictwa i specjalne dla praw wyborczych stowarzyszenia. Tych ostatnich powstało bardzo wiele, np. w stanie Indiana 25, w Ohio 35; łączyły się one w każdym stanie w związek, w r. 1870 było już takich związków 18; a z czasem te związki wytworzyły dwie wielkie organizacje, obecnie połączone już także w wielki Związek Amerykański Głosowania Kobiet[4]. 15Jedną z najpierwszych i najzasłużeńszych pionierek tej olbrzymiej pracy organizacyjnej była zmarła w roku zeszłym w wieku lat 86 Suzan Antony, która walce o prawa wyborcze kobiet oddała swe długie życie, pełne trudów i zasług. A walka ta okazuje się przewlekła i oporna, choć konstytucja amerykańska nie wzbrania kobietom prawa głosu, jednak dla zdobycia go Amerykanki muszą przeprowadzić odnośne prawo: albo poszczególnie w każdym stanie, albo też w formie uzupełnienia ogólnej konstytucji Stanów Zjednoczonych. 16Przeprowadzenie takiego prawa w stanach poszczególnych wymaga znacznej większości w parlamentach (składających się z Izby i Senatu), w niektórych nawet uchwały dwukrotnej, i to w dwóch po sobie idących okresach parlamentarnych. 17Następnie zaś uchwała parlamentu musi być jeszcze potwierdzona przez referendum wyborców, aby stała się prawem. Uzyskanie trzech większości przy tym zastrzeżeniu jest wielce trudne, choć łatwiejsze jeszcze od uzupełnienia konstytucji, do czego trzeba uchwały ⅔ głosów Izby Posłów i Senatu, a następnie potwierdzenia przez ¾ parlamentów poszczególnych stanów. 18Dotąd udało się Amerykankom uzyskać w różnych czasach uchwały parlamentów w stanach: Kansas, Michigan, Iowa, Nebraska, Dakota, Indiana, Minessotta, Waszyngton, Massachusetts i w Oregonie; ale w tych stanach referendum wyborców jeszcze zawiodło. Trudności ruchu i jego przeciwnicy 19W ustawicznej bowiem walce Demokratów z Republikanami sprawa wyborczych praw kobiet najpochopniej poświęcana bywa względom partyjnym i oportunistycznym kombinacjom. Obcy, Kobieta, PrawoPrzeszkodą stają się również przybysze, którzy po pięcioletnim pobycie w Ameryce zyskują prawo głosu. W najlepszym razie dla sprawy równouprawnienia obojętni, przybysze ci stanowią często żywioły wsteczne, wykolejone, więc i podatne do… sprzedaży swych głosów. 20Do kupna tychże, na szkodę równouprawnienia, znajdują się chętni nabywcy wśród przeciwników głosowania kobiet, a ci są dość potężni, by wytworzyć aż dwa „Stowarzyszenia przeciw głosowaniu kobiet”: w Bostonie liczące 9000 członków, w Nowym Jorku aż 20 000. Przeciwnikami tymi są wielcy producenci i handlujący napojami alkoholowymi, cała armia szynkarzy, szulerzy, pijacy, amatorzy hulanek, wreszcie właściciele lupanarów[5], ich liczni pośrednicy. Przeciwko nim bowiem istotnie zwracają się przede wszystkim kobiety-wyborczynie i prawodawczynie, ich interesom zagrażają one poważnie. Uzewnętrznia się to wszędzie, gdzie tylko już prawa uzyskały, mianowicie: prawo głosu w kwestiach poddawanych decyzji obywateli opodatkowanych w stanach: Montany, Luizjany i Nowego Jorku, a pełne prawa wyborcze czynne i bierne w czterech stanach: Wyomingu (1868), Utah (1870), Colorado (1893), Idaho (1896), a także obecnie już we wszystkich Stanach Zjednoczonych Australii[6]. Wyniki praw wyborczych 21Wyniki otrzymane w Stanach Zjednoczonych tak Ameryki, jak i Australii są niezmiernie podobne, jak to uwidocznia zestawienie faktów i świadectw mężów stanu. 22John Kingman, członek Najwyższego Sądu Stanów Zjednoczonych Ameryki, pisze w raporcie urzędowym w 1872 r.: 23„Gdy sądy przysięgłych składają[7] tylko mężczyźni, trybunały pozostają bezsilne, bo nie mogą osiągnąć ścisłego zastosowania praw o pijaństwie, szulerstwie, rozpuście; udział kobiet w gronie sędziów przysięgłych poprawia stan rzeczy. Wywiązują się one bardzo dobrze ze swego zadania, śledzą uważnie procedurę i dokumenty, mniej ulegają wpływom postronnym i względom utylitarnym, okazują się sumienniejsze. Nie było też przykładu, aby werdykt wydany z udziałem kobiet uległ kasacji. Nie ściągnęły one na siebie nienawiści i lekceważenia tłumu, przeciwnie, porządek i powaga sali sądowej wzrastała w ich obecności, a wymiar sprawiedliwości stawał się szybszy”. 24Odezwa parlamentu Wyomingu, po 25-letnim doświadczeniu wydana w 1894 r., wyraża radę, „aby każde cywilizowane państwo bezzwłocznie przyznało kobietom prawo głosowania”, i stwierdza, że „wykonywanie prawa głosowania przez kobiety nie przyniosło w Wyomingu żadnych złych rezultatów, przeciwnie, pod wielu względami stało się bardzo korzystne, przyczyniło do wyplenienia zbrodni i nędzy, bez uciekania się do środków gwałtownych, a także do spokojnych i porządnych wyborów”. 25Istotnie w Wyomingu liczba przestępców pozostaje od lat wciąż jednaka, choć ludność wzrosła o 127%, a w innych stanach Ameryki przestępczość podniosła się o 40%. 26Podobną radę dał również parlament Colorado w 1899 r., w pięć lat po zaprowadzeniu reformy w odezwie swej powiada: „Zważywszy, że kobiety wykonywały prawa wyborcze z tym samym wynikiem co mężczyźni, że na urzędy publiczne od czasu udziału kobiet dostawali się ludzie bardziej odpowiedni, że system wyborczy został ulepszony, prawodawstwo udoskonalone, a ogólne wykształcenie podniesione, że świadomość odpowiedzialności politycznej rozwinęła się silniej dzięki ich wpływowi — postanawia Izba Niższa, by wobec tych rezultatów polecić wszystkim Stanom i Terytoriom Unii wprowadzenie politycznego zrównania kobiet jako jeden ze środków ułatwiających zapanowanie wyższego i lepszego porządku”. 27Niezbyt przychylny reformie minister Pember Reeves w książce swojej O wyborczych prawach kobiet w Australii, zaznacza, że kobiety niewiele przyczyniły się do sukcesów partii postępowej, jednak przyznaje, iż „pod żadnym względem nie stanęły im na przeszkodzie”, a w końcu dodać musiał, iż „po uzyskaniu praw, kobiety jęły[8] zgłębiać sprawy publiczne i okazywać zainteresowanie ogólnopaństwowymi sprawami, jakiego by nikt przedtem nie przypuszczał”. 28W duchu podobnym wypowiedział się i sir E. Barton, prezes ministrów Stanów Zjednoczonych Australii, początkowo także przeciwnik równouprawnienia. Przyznał on, że „owocne następstwa tej reformy uczyniły go jej zwolennikiem, a opłakane skutki, jakich oczekiwano z rozszerzenia praw wyborczych na kobiety, nie sprawdziły się”. 29Reforma wyborcza pozyskała w Nowej Zelandii i gorętszych rzeczników: robotnik — prezes ministrów Seddon, wypowiada następującą opinię: 30„Kobieta, Prawo, Obywatel, Religia, RozumKobiety okazały żywe zainteresowanie sprawami publicznymi, przebieg wyborów przy ich uczestnictwie był spokojniejszy. Głosowanie kobiet nie spowodowało ani zakłócenia spokoju rodzin, ani zatargów małżeńskich. Nie sprawdziła się też obawa, iż wyborczynie ulegać będą wpływom klerykalnym, dwa razy już kobiety przyczyniły się do ponownego wyboru liberalnego ministerium, nigdzie też nie uwydatniło się opanowanie głosów kobiecych przez duchowieństwo, czy to katolickie, czy protestanckie. W Stanach Australii 65% ludności stanowią protestanci”. 31Tak w Ameryce, jak w Australii wyborczynie gorliwie spożytkowują swoje prawa, w Wyomingu głosują niemal wszystkie, w Colorado liczba głosujących kobiet wzrosła w ciągu lat czterech z 45 720 do 80 943, w Nowej Zelandii z 90 290 do 119 550 w ciągu lat sześciu. W ogóle niewiele kobiet stosunkowo oddaje się wyłącznie polityce, jak również nie okazują chciwości na urzędy, rzadko też dążą do zdobywania władzy i stanowisk. W Ameryce jednak są czynniejsze w tym kierunku niż w Australii, szczególniej w Colorado wyrobiła się pewna liczba wytrawnych agitatorek, a więcej jeszcze mówczyń wybitnych i zdolnych dziennikarek politycznych. 32Podczas ostatnich wyborów wszystkie partie postawiły tam kandydatury kobiece, wybrane zostały Mrs. Evangeline Hearts, i Mrs. Alice Ruble, a do parlamentu Utah Mrs. Elżbieta Cohen. 33Jak wykazuje doświadczenie, udział kobiet w życiu politycznym, nawet tam gdzie szaleje zawiść partyjna i szerzy przekupstwo, nakłada pewien hamulec, wpływa uspokajająco, zmusza do oględności, choć naturalnie nie może od razu zmienić gruntownie ani stosunków, ani jaźni ludzkich. Nie było też nigdzie przykładu procesu lub w inny sposób uwidocznionego udziału kobiet w oszustwach wyborczych. Odznaczają się one również rozwagą i rzeczowym sądem w sprawach administracyjnych, partyjność bywa im zarzucana tylko czasem w sprawach narodowych. Powszechnie jednak obserwowano, iż dopuszczenie wyborczyń do głosu nie wpływa wybitnie na ustosunkowanie partii. 34Kobieta, Polityka, Obywatel, Przemiana, Prawo, PaństwoOdrębność dążeń kobiecych zarysowuje się w prawach, które popierają, i w programach prac polecanych nadal kandydatom swoim. W Ameryce i Australii kobiety usilnie korzystały z pozyskanych praw, by ograniczać alkoholizm, zamykać domy rozpusty, podnosić wiek ochrony dziewczyny wobec zamachu na jej cześć z 13 do 17 lat, karać stręczycielstwo i handel żywym towarem, ujednostajniać prawa małżonków w razie rozwodu. W Nowej Zelandii i w Colorado pozyskały dla matek władzę nad dziećmi, zastępując władzę ojcowską — rodzicielską, a także i zrównanie praw obu płci w zakresie samorządu. Drogą przepisów prawnych w Colorado i Idaho doprowadziły oznaczenie minimum płac nauczycielek, domagają się tam większych kredytów na fachowe szkoły żeńskie itp., a w Nowej Zelandii udostępniły kobietom adwokaturę. Wyrobienie polityczne kobiet wpływa drugostronnie dodatnio na spójność i rozrost organizacji kobiecych. Pod tym więc podwójnym oddziaływaniem wzrost płac kobiecych należy także do wyników dodatnich prawa głosowania kobiet. 35Bardzo dobitnie a korzystnie ujawnia się też wpływ kobiet na podniesienie szkolnictwa i urządzeń sanitarnych, szczególniej w Colorado i Idaho, gdzie kobiety są ministrami oświaty. W stolicy Colorado, Denver, zorganizowany został nowy typ sądów dla małoletnich z udziałem matek-rzeczoznawczyń, który wzbudza wielkie zainteresowanie i uznanie w kołach prawników specjalistów. 36Wszędzie również po uzyskaniu praw wyborczych przejawia się wzrost zainteresowania kobiet sprawami publicznymi i dodatni wpływ tychże na ich rozwój intelektualny i moralny. Zmniejsza się ilość analfabetek, pijaczek, przestępczyń, np. w r. 1890 w stanie Wyomingu nie było w więzieniu żadnej kobiety. Zwiększa się też liczba kobiet kształcących się wyżej, zmienia nawet ich czytelnictwo. Po otrzymaniu wyborczych praw przez kobiety w Colorado w ciągu kilku miesięcy księgarze sprzedali więcej książek z dziedziny ekonomii politycznej niż w poprzednim dziesięcioleciu. W Denver utworzyły kobiety biuro informacji politycznych dla wyborczyń zbyt zajętych, by śledzić przebieg spraw ogólnych. 37Program zalecony w roku zeszłym kandydatom przez Związek klubów kobiecych w Colorado świadczy o uwzględnianiu przez nie różnostronnych interesów, obejmował on bowiem: 381) Ustanowienie państwowego pośrednictwa pracy. 392) Prawo przeciw fałszowaniu produktów. 403) Ograniczenie podstępnej reklamy. 414) Zwiększenie budżetu administracji. 425) Bezpośrednie głosowanie. 436) Fundusz na wędrowne biblioteki. 44Program partii kobiecej stanu Victoria w Australii, zawierał znowu następujące punkty: 1) państwowe zabezpieczenie starości, 2) równą płacę za równą pracę, 3) jednolitą ochronę pracy, 3) sądy rozjemcze, 3) uregulowanie jednolite praw o prasie, patentach i wynalazkach, 4) upaństwowienie kolei, 5) powszechne ubezpieczenie na życie. 45Wobec powyższych rezultatów i opinii kompetentnych powolność rozwoju reformy w Ameryce świadczy o sile wykazanych przeszkód formalnych i zaciętości walki bynajmniej nie ideowych przeciwników. Rozwój politycznego równouprawnienia w Australii 46Stosunkowo o wiele szybszy i łatwiejszy rozwój politycznego równouprawnienia kobiet w Australii przypisać należy specjalnym warunkom tych młodych kolonii, w wyższym stopniu od Ameryki wolniejszym od więzi dawnych zakamieniałych tradycji i mniej ulegającym wpływom Europy. 47Błędne jest wszakże twierdzenie Reevesa, jakoby reforma przeprowadzona była jedynie przez mężczyzn, i nawet bez żywszego zainteresowania ze strony kobiet. Bo i w Australii wytężały one swoje usiłowania, zwoływały zgromadzenia, zakładały specjalne stowarzyszenia głosowania kobiet. 48Pierwsze z nich powstało w 1884 r. w stanie Victoria, ale dopiero gdy zawiązana została „Zjednoczona Rada Głosowania Kobiet”, wzmogły się siły i od roku 1895, już ta Rada wysyłała każdego roku petycję do parlamentu stanu, zyskując stopniowo zwolenników, aż do uzyskania praw w 1905 r. 49Wybitnymi działaczkami w stanie Victoria są miss Vida Goldstein, przewodnicząca Związku Praw Politycznych i Mrs Watson-Lister wiceprzewodnicząca Rady Narodowej Stanu. 50O rozwoju umiejętnej agitacji prowadzonej przez Nowozelandki[9] dla uzyskania praw wyborczych świadczyć mogą ich petycje opatrzone tysiącami podpisów. W r. 1888 zgromadzono tychże 10 000, a we dwa lata potem 31 872; dodać należy, iż ogólna liczba wyborczyń wynosiła 109 402, a cała dorosła ludność kobieca 159 656. W takim zestawieniu dopiero ilość zebranych podpisów zyskuje na sile i znaczeniu. W staraniach tych wybitne były zasługi miss Sheppard i pierwszej kandydatki do parlamentu, miss Spence. Prawa wyborcze otrzymały kobiety w Nowej Zelandii w 1893 r. 51W innych stanach również powstawały towarzystwa wyborczych praw kobiet i łączyły się w „Rady Narodowe”'. Obecnie już we wszystkich stanach Australii kobiety są politycznie równouprawnione. 52Po raz pierwszy w tym roku przystąpiły kobiety w Tasmanii do urn wyborczych i dzięki temu przeprowadzono uchwałę o zamknięciu szynków bez żadnego odszkodowania, kiedy poprzednio podobne wnioski przepadały kilkakrotnie. 53Polityczne prawa kobiet tak w Australii, jak w Ameryce, znalazły życzliwych rzeczników w ruchu antyalkoholowym. Widzimy wszakże, że i w tych nowych społeczeństwach ruch kobiecy musiał i musi dotąd prowadzić ciężką walkę z zaciętymi przeciwnikami. Samo jednak zestawienie charakterystyki przeciwników i sojuszników ruchu kobiecego wymownie przemawia na korzyść jego cywilizacyjnego znaczenia. EUROPA 54Kobieta, Obywatel, PrawoW obrębie Europy najwcześniej prawa wyborcze polityczne uzyskały mieszkanki wyspy Man[10] w 1880 r. i w dalekiej Islandii, ze względu jednak na wyjątkowe warunki tych wysp, nie wywarła ta reforma żadnego szerszego wpływu. 55Pierwszy też tryumf tej sprawy w Europie stanowi przyznanie w roku ubiegłym politycznych praw wyborczych kobietom w Finlandii[11]. Na niespodziewane prawie to zwycięstwo złożyły się czynniki różne jak: wyrobienie tam kobiet, przygotowanie przez nie opinii publicznej oraz współczesna wielka zasadnicza przemiana w ogólnych warunkach bytu narodu. 56Sposoby i środki działania Finek zasługują więc na baczne przestudiowanie ich przez kobiety, które pragną w swoim kraju prawa wyborcze jak najrychlej otrzymać. Ruch kobiecy w Finlandii 57należy do najmłodszych, bo zakiełkował on dopiero pod wpływem pism Fryderyki Bremer[12]. Niewątpliwie czynnikiem ułatwiającym były tam warunki samego klimatu, hamujące rozwój zmysłowości, a zniewalające do znojnego trudu. Przyczyniły się również i ciężkie warunki zewnętrzne, które przynaglały do wytężonej, usilnej pracy nad oświatą ludu. W tak twardej szkole życia zahartowane Finki potrafiły szybko rozwinąć dzielną akcję, która ogarnęła niemal błyskawicznie wszystkie warstwy społeczne, skoro tylko rozbudziło się w nich szlachetne pragnienie zerwania jarzma podległości płci. 58Rzeczniczki równouprawnienia w Finlandii nie wątpiły, że wieśniaczki, choć nie przeszły jeszcze szkoły ogólnej kultury, zrozumieją, że muszą i one zdobywać swe ludzkie prawa i od razu wraz z kulturą niosły do chat słowa budzące w kobietach poczucie godności i praw człowieka. Najwcześniej też w Finlandii zaczęto zwoływać wieśniacze wiece w sprawie kobiecej, organizować po wsiach stowarzyszenia i kółka, wędrowne kursy praktyczne i ogólnokształcące. Pod wpływem takiego oddziaływania kultura wśród fińskiego ludu szczepiła się rychlej, a samowiedza rozwijała się współcześnie wśród kobiet; zadzierzgał się węzeł zrozumienia wspólności dążeń między kobietą z inteligencji a chłopem fińskim. 59Rzeczniczka sprawy kobiecej Minna Canth[13] wstrząsała sumienie społeczne dramatem pod tytułem Żona robotnika, a współcześnie chłopski poseł wnosił do sejmu pierwszy wniosek o przyznanie prawa mężatce do własnego zarobku. 60Kobieta, Pozycja społeczna, Nauka, WspółpracaOd r. 1883 Finlandia ma już pismo sprawie kobiecej poświęcone, które utrzymuje się liczbą abonentek w podwójnym wydaniu, po fińsku i po szwedzku. Każda wartościowa broszura obca tłumaczona była spiesznie, a zima północy i zaspy śnieżne nie przeszkadzały książkom tym docierać i do chat wieśniaczych, bo w tym stoickim kraju nawet i baronowe trudnią się taką kolporterią[14]. 61W 1889 r. p. Hagman napisała broszurę o prawach wyborczych, a w okresie 1894–1896 r. sprawa ta często bywała przedmiotem rozpraw w stowarzyszeniach. Pierwsza petycja o przyznanie kobietom prawa głosu także przedstawiona została sejmowi w tymże 1896 r. 62Z inicjatywy związku „Unionen” w roku 1904 zwołany został wielki wiec, w którym przyjęły udział i socjaldemokratki. Rezolucja wiecu — wysłanie petycji o prawa wyborcze — przyjęta została jednomyślnie, zaszła tylko różnica zdań co do żądania ich na zasadzie głosowania powszechnego. Socjaldemokratki postawiły to za warunek wspólnego nadal działania, do którego jednak nie doszło, choć zjazd delegowanych dla tej sprawy w 1905 r. przyjął zasadę powszechnego głosowania. Na zjeździe tym 180 delegowanych, z różnych stron, reprezentowało już 110 000 kobiet. Tak przygotowany grunt w opinii publicznej wydał też w stanowczej chwili plon owocny, zdobyty wysiłkiem różnych partii, gdyż i socjaldemokratki, przejęte duchem niezależności, ze swej strony również gorliwie pracowały nad uzyskaniem praw obywatelskich dla swej płci. 63Agitacja była niezmiernie natężona, odbywało się po 30 wieców dla tej sprawy jednego dnia, ale ten trud i zabiegi cel swój osiągnęły, tak że nawet gubernator musiał dać opinię, iż w Finlandii kobiety są już zupełnie przygotowane do wykonywania praw wyborczych. 64W obecnej kampanii wyborczej na 200 posłów wysunięto 20 kandydatur kobiecych, które się już w próbnych głosowaniach utrzymały, niezawodnie z nich wiele utrzyma się i w ostatecznym. Wśród kandydatek są osoby zasłużone jak: p. Hagman, przełożona pierwszej szkoły średniej koedukacyjnej i jedna z twórczyń tego doniosłego dla sprawy kobiecej systemu pedagogicznego w Finlandii, p. Furuhjelm, redaktorka „Nutidu”, wiceprzewodnicząca towarzystwa „Unionen”, a także pp. Westermarck, dr Maïki Fridberg i inne. Znamiennym wyrazem dążeń kobiecych może być zbiorowy list rybaczek, które nawołują o wysłanie do sejmu jak najwięcej przedstawicielek ludu, „bo — piszą one — Kobieta, Okręt, Korzyść, Władzagdy kobieta stoi u steru, połów bywa zwykle największy”[15]. 65Program żądań, które Finki przedstawią sejmowi, obejmuje: 661. Zupełne równouprawnienie kobiet w zakresie samorządu. 672. Zniesienie męskiej opieki nad kobietą. 683. Zniesienie reglamentacji prostytucji. 694. Polepszenie stanowiska prawnego dzieci nieślubnych. 705. Reformy w zakresie wykształcenia dziewcząt. 716. Rozszerzenie prawne zakresu zarobkowania kobiet. Anglia 72Z kolei przejść nam wypada do przeglądu sprawy w tych krajach, w których kobiety walczą jeszcze o swe prawa wyborcze, oraz do tych, w których dopiero walkę rozpoczęły. Do pierwszych należy Anglia. Wprawdzie odjęcie kobietom praw wyborczych przy reformie ordynacji w 1832 r. wywołało tylko protest sporadyczny Mary Smith[16]. Z owych ograniczonych praw kobiety rzadko bowiem kiedy czyniły użytek, ale już w 1851 r. zgromadzenie demokratycznych kobiet w Sheffield wysłało petycję o prawa wyborcze dla kobiet do Izby Lordów, a od roku 1866 rozpoczęły Angielki systematyczne starania. W tym roku bowiem parlament miał obradować nad nową ordynacją wyborczą. Zasłużone przywódczynie angielskiego ruchu: Barbara Leigt-Smith-Bodichon, Jessie Boucherett i Bessie Rayner-Parker wraz Johnem Stuartem Millem utworzyły pierwszy komitet agitacyjny dla pozyskania wyborczych praw kobiet i staraniem tego komitetu cztery petycje wpłynęły na ręce Milla. Jedna o 1499 podpisach kobiet, druga od kobiet opłacających podatki, o 1605 podpisach, i dwie inne podpisywane przez mężczyzn i kobiety, każda przeszło o 3000 podpisów. 73Po uchyleniu petycji agitacja nie ustawała, wytrwała przywódczyni ruchu miss Lidia Becker założyła w 1870 r. pismo specjalne, powstały także Towarzystwa głosowania kobiet: w Londynie, Edynburgu, Manchesterze, Birmingham i Bristolu, które też dotąd stanowią główne ogniska agitacji. 74Liczba tych towarzystw z czasem wzrosła i utworzyły one „Związek Narodowy Głosowania Kobiet”, a miarę sił tej organizacji daje przykład, iż w 1872 r. zdołała już ona zorganizować wręczenie 829 petycji, o 350 093 podpisach. 75Kobieta, Obywatel, Prawo, Polityka, Walka, Państwo, PodstępPrzez szereg lat corocznie lub przy każdej okazji reform podawane były petycje, stawiane w parlamencie wnioski przez posłów, nad wyborem których kobiety gorliwie pracowały. Wnioski dochodziły do zamiany na projekty praw, ale od 1884 do 1897 r. żaden z tych nie przeszedł drugiego czytania, a gdy w r. 1897 ważną tę przeszkodę bill[17] przebył szczęśliwie, to przeciwnikom udało się nie dopuścić do trzeciego czytania, przez nadmierne przeciąganie dyskusji nad sprawą poprzedzającą i zajęcie nią czasu do końca kadencji parlamentu. 76W ogóle z reformą przyznania praw wyborczych kobietom w Anglii i w Ameryce już nie walczy się zasadniczymi argumentami, gdyż te dawno zostały pokonane przez logikę faktów. Właściwą przyczyną oporu staje się walka partyjna. Partię postępową powstrzymuje „straszak”, że kobiety wzmocnią szeregi klerykalne, a znowu partia konserwatywna tylko kokietuje kobiety, głosując za reformą wówczas, gdy ta nie ma szans utrzymania się wobec obstrukcyjnej taktyki. 77Od dawna bowiem projekty prawa głosowania kobiet zwalczane bywają wprost technicznymi sposobami. Odkłada się je z powodu żądań mnóstwa poprawek, nie dopuszcza do rozpraw przez obstrukcyjne mowy lub dyskusjami spycha z porządku dziennego itp. 78Doświadczenie Ameryki i Anglii nie wykazało też dotąd, aby ligi tworzone przez kobiety dla popierania różnych partii (w Anglii istnieje ich aż cztery, z tych trzy o postępowych zabarwieniach) przyniosły w istocie znaczniejsze poparcie dla sprawy równouprawnienia kobiet. Mylnym byłoby jednak mniemać, że czas, środki i siły zużyte na zdobywanie praw wyborczych przez Angielki zostały zmarnowane. 79Przeciwnie, nie tylko akcja ta stanowi niezbędną podwalinę do przyszłego równouprawnienia politycznego, ale przyczyniła się ona znacznie i do uzyskania praw w samorządzie, jak również do zniesienia reglamentacji prostytucji i do otrzymania ulg w zakresie praw cywilnych i małżeńskich. 80Przez długie lata Angielki tylko wiodły starania o prawa wyborcze. Po próbie Chaumette w 1848 r. we Francji sprawa ta usunięta została z porządku dziennego przez przywódczynie ruchu. Jedynie Hubertine Auclerc[18] przypominała ją rodaczkom od czasu do czasu, pismami swymi i oporem w płaceniu podatków, których nie chciała uznawać, ponieważ była pozbawiona wpływu na ich ustanawianie. 81We Włoszech, Niemczech, Holandii i Belgii nie było przez dłuższy czas mowy o wyborczych prawach kobiet, nawet przodujące w ruchu kobiecym kraje skandynawskie ociągały się z włączeniem praw wyborczych w program swych działań. Dopiero w 1884 r. w Szwecji, a w r. 1890 w Norwegii były podawane sporadycznie pierwsze petycje o wyborcze prawa kobiet. Ostatnia z nich zdołała pozyskać od razu połowę głosów, zwycięstwo znaczne, acz jeszcze nie stanowcze, bo konstytucja wymaga ⅔ głosów do uchwalenia prawa. 82W miarę osiąganych rezultatów w różnych kierunkach i wyższego stopnia wyrobienia kobiety przekonywały się, że zdobycie najsłuszniej należnych im praw do dzieci i majątku własnego posuwa się nader wolno, a usiłowania ich rozbijają się o poglądy przedstawicieli narodu, na wybór których one wpływu nie mają — nie posiadając do tego praw. 83Drugostronnie dochodzić ich poczęły wieści o pomyślniejszych wynikach osiąganych przez wyborczynie amerykańskie, to stało się nową podnietą, która w ostatnim dziesiątku ubiegłego stulecia skierowała ruch kobiecy w wielu krajach ku zdobywaniu praw wyborczych. I tak w Danii powstało towarzystwo praw wyborczych w 1889 r., w Holandii 1894 r., w Norwegii 1895 r. w Szwecji i Niemczech w 1902 r. 84Od tego też czasu potężnieje i rozpowszechnia się w ruchu kobiecym akcja zdobywania wszędzie praw wyborczych jako niezbędnego środka do przeprowadzenia równouprawnienia kobiet w kodeksie cywilnym i życiu społecznym. Ważnym przejawem tej akcji jest Liga praw wyborczych 85zapoczątkowana w 1902 r. w Ameryce „Liga Towarzystw Wyborczych Praw Kobiet”, która ukonstytuowała się w 1904 r. w Berlinie. Przystąpiło do niej osiem Towarzystw: Stanów Zjednoczonych Ameryki, stanu Victorii w Australii, Anglii, Niemiec, Szwecji, Norwegii, Danii i Holandii, oraz przedstawicielki Austrii, Szwajcarii i Węgier jako krajów nieposiadających jeszcze specjalnych związków praw wyborczych. Honorowe przewodnictwo objęła 84-letnia wówczas nestorka ruchu Suzan Antony, a czynne Chapman-Catt. 86Wszechświatowa Rada Kobiet na zjeździe w r. 1904 uchwaliła również włączenie starań o prawa wyborcze jako jedną z trzech prac obowiązujących wszystkie Rady narodowe, wchodzące w skład Rady wszechświatowej[19]. 87Do Rad narodowych wchodzą i stowarzyszenia zawodowe, a nawet filantropijne, więc konserwatywniejsze, byleby dążyły do polepszenia losu kobiet. Aby więc podobna uchwała na zjeździe walnym wszechświatowej Rady Kobiet zapaść mogła, musiała ona pierwej zapadać poważną większością głosów we wszystkich poszczególnych Radach narodowych. 88W ostatnich czasach w wielu krajach wysunięcie na porządek dzienny ogólnej reformy wyborczej znagliło Ligi, Związki kobiece i Rady narodowe do tym gorliwszej, wytężonej działalności. Szwedzki związek 89Przy tworzeniu Szwedzkiego Związku wyborczych praw kobiet wyłoniła się nowa trudność w układaniu programu. Dawniej, np. w Anglii, rozstrzygano ją formułą „na tych samych warunkach, jakie otrzymają mężczyźni”. Jednakże w Stockholmie, już na żądanie przedstawicielek partii robotniczej, ułożono program kompromisowy: „Związek uważa, iż kobiety powinny otrzymać takie same prawa, jakie otrzymają mężczyźni — będzie więc dążyć, by głosowanie powszechne przyznane mężczyznom również zostało przyznane kobietom. Gdyby jednakże okazało się możliwe uzyskanie tylko częściowego prawa głosu, Związek będzie je uważał za środek dla torowania drogi do gruntownej reformy wyborczej”. 90Wniesiony do parlamentu projekt ogólnej reformy wyborczej, oparty na powszechnym głosowaniu, usunął programowe trudności, ale w zamian wykazał inne. 91Kobieta, Prawo, Obywatel, Robotnik, Walka, Państwo, MizoginiaPrzywódca parlamentarnej frakcji socjaldemokratycznej, Brauting, odmówił delegowanym Związku kobiet włączenia do projektu ordynacji dodatku „bez różnicy płci”, dowodząc im, „że kobiety prawa wyborcze uzyskać będą mogły dopiero jako wynik ustroju socjalistycznego, a obecne ich żądanie tylko skomplikuje sprawę reformy wyborczej i może jej zaszkodzić, więc kobiety nie powinny przeszkadzać jej obecnemu przeprowadzeniu”. 92Po tej kategorycznej odmowie Szwedki rozwinęły zdwojoną gorliwość dla przeprowadzenia swych praw wyborczych i już bez udziału żadnej partii, nawet bez poparcia prasy, rozpoczęły zbieranie podpisów pod petycją do sejmu. W odezwach wzywały do usilnego zbierania podpisów, gdyż poprzednia petycja odrzucona została na zasadzie „nie ma jeszcze dość silnego zainteresowania wśród kobiet”. 93W rezultacie petycja ta zdołała zgromadzić 142 128 podpisów z różnych stron kraju, w ciągu roku, przy współpracownictwie 73 stowarzyszeń lokalnych. Rząd jednak nie zgodził się na to żądanie, zachodzi zatem wielka wątpliwość, czy prawo wyborcze kobiet zdoła wejść jako poprawka Izby do projektu prawa. W Holandii 94Związek założony przez dr Alletę Jacobs[20] musiał długo przewalczać okres ośmieszania jego dążeń, a potem taktykę milczenia, jaką go zdławić chciano, niezrażony tym przepracowywał opinię publiczną, zjednywał dla sprawy uczonych prawników i przedstawicieli partii. Trzy postępowe partie przed trzema laty wpisały do swoich programów „bez różnicy płci” i łącząc teorię z praktyką, przyjmowały kobiety na członków partii, wybierając je nawet do zarządów. Aliści nadeszła ciężka próba. Przedstawiony został Izbie projekt reformy wyborczej z pominięciem formuły „bez różnicy płci”. Wówczas przedstawicielki Związku zwróciły się do przywódcy partii socjaldemokratycznej w Izbie wyższej, dra praw Troelstra z interpelacją, dlaczego partia jego dopuściła to pominięcie i jak się ono godzi z zasadami socjalistycznymi? 95Troelstra odpowiedział, że „on i jego partia nie uznają praw wyborczych za naturalne prawo każdemu obywatelowi należne, lecz za prawo, które dopiero przyznane być musi grupom społecznym, gdy wykażą one potrzebną ku temu dojrzałość. Robotnicy dojrzałość tę już osiągnęli, o kobietach tego powiedzieć nie można. Ruch kobiecy ani rozwojem, ani wpływem nie dorównuje ruchowi robotniczemu. Jeżeliby więc obecnie przedstawiono parlamentowi wniosek o nadanie praw kobietom, to on by głosował przeciw niemu, bo kobiety ulegają wpływowi księży i udzielenie im praw wyborczych byłoby tylko wzmocnieniem reakcji”. 96Po takiej odpowiedzi zrozumialsze się staje, że Związek przez delegowane dr Alletę Jacobs i p. Rutgers-Hoitsema zwrócił się z memoriałem do królowej Wilhelminy o uwzględnienie żądań kobiecych w ordynacji wyborczej, którą kobieta — jako królowa ma podpisać. 97Królowa po upewnieniu się, iż to jest żądanie ogółu kobiet, przyrzekła, że sprawę dokładnie rozważy. 98W memoriale swoim Holenderki żądają zrównania kobiet z mężczyznami w prawach wyborczych oraz w zajmowaniu urzędów. Pragną bowiem zabezpieczyć się od tzw. królewskich nakazów, stosowanych bardzo ochotnie przez ministerium Knypera, by usuwać kobiety od różnych posad. 99Następnie domagają się Holenderki, aby w wypadkach, które podlegają odszkodowaniu, wartość pracy kobiety byt jej zapewniającej, była również brana w rachubę. Oświadczają przy tym, że chociaż nie chciałyby zostać militarystkami, jednak jeżeli prawa wyborcze mają być zależne od obowiązkowej służby państwowej, to i one są gotowe służyć państwu przez rok lub dwa, w jakiejkolwiek gałęzi służby mającej na celu „niezależność państwa i obronę jego granic”. Memoriał ten rozesłany został posłom i członkom komisji państwowej opracowującej projekt ordynacji, a komisja ta prawo wyborcze kobiet włączyła do proponowanych uzupełnień. Prawo wyborów w Belgii 100O wiele gorzej stoi sprawa wyborczych praw kobiet w Belgii, gdzie przy reformie wyborczej w 1903 r. stała się ona orężem w walce między partiami. Projekt podnieśli klerykałowie jako przeciwwagę zwalczanemu przez socjalistów systemowi głosowania pluralnego, który przy głosowaniu powszechnym zabezpiecza wyborcom z tytułu posiadania lub wykształcenia jeszcze drugi lub dwa głosy dodatkowe. Na razie socjaliści wzięli projekt pod rozwagę, lecz zawsze pod strachem owego klerykalnego wpływu przyszłych wyborczyń, nie tylko poparcia zaniechali, ale nawet skłonili przewodniczki ruchu kobiecego socjalistycznego, pp. Gatti de Gammond i Vandervelde, do cofnięcia żądań praw dla swej płci, a także do nawoływania kobiet, by poprzestały na pracy nad przeprowadzeniem powszechnego głosowania dla mężczyzn bez systemu pluralności. 101Powstrzymać wszakże ruch żywiołowy rozbudzonego poczucia należnych kobietom praw ludzkich staje się już nad siły posłusznych agitatorek oddanych partiom. Obecnie też w Brukseli zwoływane są dla tej sprawy liczne wiece z udziałem przybyłych przedstawicielek ruchu wyzwolenia kobiet z innych krajów, by opinię przygotować i ułatwić podjęcie energiczniejszej akcji. Zapóźniony ruch 102Szwajcaria i Francja dostarczają wymownych dowodów, iż równouprawnienie kobiet nie wynika jedynie z warunków ogólnego stopnia swobód, gdyż właśnie te republiki należą do krajów zapóźnionych w ruchu kobiecym. 103W Szwajcarii specjalna komisja Rady narodowej musiała długą wieść agitację, by doprowadzić do założenia w Genewie Towarzystwa Głosowania Kobiet w lutym br., które stawia sobie za zadanie dążyć przede wszystkim do uzyskania praw politycznych. 104Podobna komisja w roku bieżącym powstała i w Radzie narodowej francuskiej, a do Rady przystąpiła także Hubertine Auclerc ze swoim dawnym związkiem głosowania kobiet. Ten wzajemny zespół z Radą może nareszcie ożywić usiłowania o wyborcze prawa kobiet we Francji i mieć doniosłe znaczenie. Rząd francuski bowiem Radę narodową kobiet oficjalnie popiera, a municypalność miasta Paryża subwencjonuje jak inne stowarzyszenia. Działalność Włoszek 105Również zapóźnione są w dążeniach o swe prawa wyborcze i Włoszki, ale w ostatnich latach rozwijają i one także żywszą działalność. Według sprawozdania profesorki, dr praw Teresy Labrioli[21], na zjeździe Ligi w Kopenhadze r. 1906, ruch włoski prowadzony jest głównie przez nauczycielki i kobiety posiadające uniwersyteckie wykształcenie. Dziś już w wielu miastach utworzono lokalne stowarzyszenia, a te połączyły się w federacyjny związek praw wyborczych. 106Włoszki rozpoczęły od nieco odmiennej taktyki, opierając się brzmieniu obecnego prawodawstwa, przeprowadziły w Ankonie i w innych miastach orzeczenie sądów miejscowych uznające, że kobietom właściwie już przysługują prawa wyborcze. Orzeczenia te zostały unieważnione przez trybunał państwowy. Skłoniło to stowarzyszenia kobiece do podania petycji o przyznanie praw wyborczych, która w lutym br. znalazła w parlamencie włoskim poparcie kilku wybitnych przedstawicieli różnych partii. Na wniosek prezesa ministrów przekazano tę petycję komisji, którą dla przestudiowania kwestii ma zamianować ministerium spraw wewnętrznych. Taktyka Węgierek 107Węgierki, pod wodzą Rosiki Schwimmer i Vilmy Glücklich, z ognistym temperamentem rozwinęły agitację dla uzyskania swoich praw wyborczych podczas ostatnich wyborów. 108„Gdy zaczęto głosić ewangelię powszechnego głosowania — pisze jedna z nich — Stowarzyszenie obrony interesów kobiet zasypało miasta i miasteczka tysiącami plakat, na których widniało krótkie wezwanie: »Głosowanie dopiero jest powszechne, gdy przysługuje i kobietom!«”. 109Po tej manifestacji, która zwróciła powszechną uwagę na sprawę, Węgierki niosły chętną pomoc w biurach wyborczych, doręczaniu list i w zjednywaniu wyborców. Wytrzymywały nawet uciążliwą agitację po kawiarniach i handlach, metodę bardzo rozpowszechnioną na Węgrzech „wywoływania wyborczego nastroju”. 110A na wszystkich zebraniach przedwyborczych rozdawały odezwy o konieczności przyznania praw kobietom. Często przemawiały publicznie i niejeden przeciwnik ruchu przekonał się, że obecność kobiet dobrze wpływała na zgromadzenia, podniecając nerw i zapał, a hamując brutalne kłótnie i bójki. 111Rezultatem było, iż wielu z kandydatów najwybitniejszych, partii niezależnych, wypowiedziało się za przyznaniem praw kobietom, z tych pięciu zostało wybranych jako posłowie stolicy. 112Najtrudniej Węgierkom było pozyskać prasę — socjaldemokratyczna jawnie występowała przeciw prawom kobiet, a ogólne dziennikarstwo byłoby rade[22] zabić sprawę milczeniem. Jednakże prąd opinii publicznej wpłynął tak w końcu, że obok głosów przeciwniczek praw wyborczych kobiety, jakimi się okazały arystokratki, zaczęto zamieszczać i odezwy przychylne. 113Robotnice stojące pod wpływem partii socjaldemokratycznej pod presją nawoływań „burżujek” zdecydowały się również dopominać o prawa dla swej płci. 114Na wniosek delegowanych z Węgier na wspomnianym zjeździe Ligi w Kopenhadze postanowiono wydawanie Biuletynu, który by zawierał wiadomości o postępach ruchu i służył jako źródło informacji i wskazówek. 115Pismo zacznie wychodzić w Rotterdamie pt. „Jus Suffragii” pod redakcją Martiny Kramers, referentki „Wszechświatowej Ligi”, która również prowadzi biuro informacji uchwalone na zjeździe. Do ważnych postanowień tegoż zjazdu w Kopenhadze należy uchwała podjęcia wydawnictwa pt. Ogólny zarys rozwoju wyborczych praw kobiet, a także i orzeczenie, że „kraje nieposiadające zupełnej niezawisłości politycznej, o ile mogą udzielać praw wyborczych swoim obywatelkom, a te wytworzą związek narodowy, to związki takie mają prawo przystępować do Wszechświatowej Ligi towarzystw wyborczych praw kobiet”. Agitacja kobiet w Niemczech 116Prawo o stowarzyszeniach w Niemczech zabrania kobietom należeć do zrzeszeń i zgromadzeń politycznych, utrudnia to wielce Niemkom walkę o swe prawa. Dzięki tylko temu, że prawo to nie obowiązuje w kilku drobnych państewkach, mógł w Niemczech[23] powstać „Związek Głosowania Kobiet” — z inicjatywy Minny Cauer i dr praw Anity Augsburg; oficjalne jego siedlisko jest w Hamburgu, a właściwe centrum w Berlinie. 117W Bawarii znowu, pod przewodnictwem Iki Freudenberg[24], zorganizowały Niemki już przed półtora rokiem pomocnicze biuro wyborcze dla popierania kandydatur partii wolnomyślnej, która do swego programu włączyła „rozszerzenie praw kobiet”. Kandydatury się nie utrzymały, ale przykład ośmielił kobiety do ożywionego współdziałania przy ostatnich wyborach w różnych miastach państwa niemieckiego, do czego zachęcały je usilnie Związek Praw Wyborczych oraz Towarzystwo Reformy Wykształcenia kobiet i inne przez wiece, odezwy itp. 118W kampanii wyborczej obchodzono prawo o stowarzyszeniach w ten sposób, że przewodniczący otwierał posiedzenie i zamykał je, dając przez to możność zabrania głosu kobietom, po przemowach — ponownie otwierał zebranie. 119To zajęcie się Niemek polityką wywołała w ostatnich latach systematycznie prowadzona propaganda w tym kierunku przez Związek głosowania i Radę narodową, drogą wieców, odczytów, wydawnictw, artykułów w prasie i specjalnego dodatku tej sprawie poświęconego przy jednym z organów równouprawnienia kobiet. 120O rozbudzonym już poczuciu należnych praw obywatelskich wśród robotnic, zorganizowanych pod wpływem partii socjaldemokratycznej, świadczy rezolucja „Konferencji kobiet” w Mannheim w 1906 r. Brzmi ona: „należy postawić żądanie praw wyborczych dla kobiet i podtrzymywać je wytrwale, przy ogólnym dążeniu do wprowadzenia powszechnego prawa wyborczego”. 121Niewątpliwie ten nastrój wzrastającego zainteresowania w opinii przyczynił się w roku ubiegłym do włączenia do projektu reformy wyborczej w sejmie pruskim dodatku „bez różnicy płci” przez tak wybitnych przywódców partii socjaldemokratycznej jak Bebel, Eberhard i inni. 122Przeciwko tej reformie oparły się partie burżuazyjne, a w ich liczbie i wolnomyślna, która nie pojmowała tak poważnie owego „rozszerzenia praw” wpisanego do swego programu. Reforma wyborcza w Austrii 123Do ostatnich czasów zasada cenzusu majątkowego w Austrii dawała kobietom prerogatywy obszerniejsze niż w innych krajach, a jednak i tam obowiązuje prawo wykluczające kobiety z towarzystw politycznych. 124Z przeprowadzeniem w roku bieżącym nowej ordynacji wyborczej, na powszechnym — o ironio! — prawie głosowania opartej, nieliczna grupa straciła posiadane prerogatywy, ale też ogół kobiet praw nie uzyskał, pomimo rozwiniętej agitacji, jaką Związek Stowarzyszeń Austriackich przeprowadzał drogą wieców, odezw itp. 125Ruch kobiecy w Austrii zmagać się bowiem musi z olbrzymimi trudnościami, jakie wyradza różnorodność narodowości w państwie austriackim, wpływy klerykalne, hegemonia niemiecka, miękkość i mała podatność narodów słowiańskich do zrzeszeń w ogóle. 126Kobieta, Prawo, Poświęcenie, ObywatelNa domiar partia socjaldemokratyczna w obawie opóźnienia reformy i możliwego jej zahaczenia nie tylko że odłożyła do lepszych czasów hasło „bez różnicy płci”, ale nawet organizowała wiece robotnic, na których przeprowadzała posłuszne uchwały „nieprzeszkadzania obecnie przez niewczesne żądanie praw dla siebie”. 127Podobno na przyszłość prawa wyborcze kobiet mają się stać taranem, którym socjaldemokracja ma się dobijać ulepszeń w obecnie uzyskanej, lecz jeszcze niedoskonałej ordynacji. Działalność kobiet w Galicji 128Kobieta, Prawo, Walka, NauczycielkaPrzebieg reformy wyborczej w Austrii interesuje nas bliżej z powodu zależności od niej Galicji[25]. Dotąd przysługiwała tam właścicielkom kurii[26] dóbr wielkich prerogatywa głosowania (przez pełnomocnika) na posłów do Rady Państwa; tracąc przywilej, nie starały się one o uzyskanie prawa. Można się było jednak spodziewać, że wyborczynie innych kurii, nieposiadające dotąd praw wyborczych do Rady Państwa, usilniej starać się będą o ich uzyskanie, bo z przysługującego im dotąd ograniczonego prawa głosu, przez pełnomocnika, na wyborach do sejmu i rad miejskich, już potrafiły one czynić umiejętny użytek. Np. nauczycielki uzyskały zrównanie płac dla płci obojga, czego zachód Europy dotąd nie posiada właśnie z powodu braku praw wyborczych. W innych zakresach otrzymywały kobiety tak doraźne korzyści, jak subwencje kraju dla szkół, stowarzyszeń, a nawet i pism. Niejednokrotnie także zwoływały już wyborczynie wiece przedstawicielek różnych warstw społecznych, nie tylko dla narad nad wyborem kandydatów, ale i dla uchwalenia petycji o zniesienie warunku pełnomocnika. Petycje takie podawane były w niewielkim Lwowie o 4000 podpisów, jeszcze w 1891 r., a w Krakowie już kilkakrotnie od tego czasu. Posiadały więc Polki w Galicji pewien stopień politycznego wyrobienia i poznanie korzyści, jakie zapewniają prawa wyborcze. 129Na zjeździe kobiet polskich, zwołanym w październiku 1905 r. przez redaktorkę „Nowego Słowa” p. Turzymę[27], uchwalono petycję do Sejmu o prawa wyborcze kobiet i wysłano inicjatorkę zjazdu jako delegowaną. Potem odbyło się wieców kilka w Krakowie, na których rzeczniczkami były prócz wymienionej: pp. Bujwid, Witkowska, dr Golińska, dr Tylicka i inne, i we Lwowie, gdzie wśród partyjnych skalistości sterowały umiejętnie p. St. Wechslerowa i p. Maria Dulębianka, a nawet i w mniejszych miastach, jak w Tarnopolu, pod przewodnictwem p. Sołtysowej i p. Scherer. 130Wprawdzie na kilku wiecach socjalistycznych udało się wymownym rzeczniczkom przeprowadzać uchwały wieców „bez różnicy płci”, a na wspomnianym zjeździe kobiet w Krakowie poseł Daszyński nawoływał kobiety „organizujcie się, stańcie się siłą, a prawa otrzymacie”, potem w Radzie miejskiej krakowskiej wniósł projekt równouprawnienia płci w statucie miejskim — jednakże partia socjalistyczna w Galicji nie włączyła do swego programu wyborczych praw kobiet. 131Wybitny znów poseł narodowo-demokratycznej partii prof. Głąbiński miał nawet osobiście wieść petycję kobiet w tej sprawie do Rady Państwa, ale i jego partia o prawa kobiet się nie dopominała. 132Przyczyny, dla której agitacja kobiet o swe prawa wyborcze nie przybrała w Galicji szerszych rozmiarów, szukać należy w oddziaływaniu dwóch silnych prądów: stycznych na punkcie oddziaływania na wrażliwą w sercach kobiet polskich strunę altruizmu, olbrzymio wysubtelnioną gotowość ich do „poświęcania się”. W oddziaływaniu na kobiety zeszli się bowiem socjaliści z narodowymi demokratami! Pierwsi nawoływali podobnie jak na Zachodzie: „Nie przeszkadzajcie nam teraz, a otrzymacie prawa w lepszym ustroju społecznym, który my stworzymy”. Drudzy rozczulali przemową: „Nie poświęcajcie dobra narodu własnym interesom i swobodzie”. Odwołanie się do poświęcenia kobiet i tu nie zawiodło. 133Obecnie dochodzą wieści, tak z Austrii, jak i ze Lwowa, że kobiety organizują tam komitety, wnoszą podania o ustawy tow. wyborczych praw kobiet, odrzucane jednak przez namiestnictwa na zasadzie prawa o stowarzyszeniach politycznych, a zainteresowane wnoszą rekursy[28] do ministerium. Jest to bardzo wskazane, gdyż po reformie do Rady Państwa nadejdzie kolej na reformę ordynacji wyborczej do Sejmu Krajowego, a wnosić można, że ordynacja Rady Państwa służyć jej będzie za wzór. Polki w Galicji muszą zatem rozwinąć usiłowania wytężone, by reforma ordynacji własnego Sejmu nie zadała im nowego ciosu — pominięciem praw kobiet! Ostatnie wieści 134Obecnie wciąż dochodzą wiadomości o dalszych demonstracjach Angielek, którymi pragną one poruszyć opinię publiczną, by poprzeć bill o prawa wyborcze kobiet. 135Niezwykłą w ogóle w ruchu kobiecym formę demonstracji, a w szczególności w ruchu Angielek, podjęła „Liga Robotnic”, w skróceniu zwana „Suffragets” (głosowniczki). Liga ta pod przewodnictwem Mrs Montefiore, stojąc w bliskim związku z „Ligą Niezależnej Pracy” — jest wypływem zapału, jakim przejęły się kobiety proletariatu, gdy zrozumiały, iż prawa wyborcze stać się mogą dla nich środkiem wyzwolenia z cierpień i niedostatku najsrożej je uciskających. 136Demonstracje ich ograniczają się do zwykle praktykowanych form demonstracji ludowych, a więc pochodów ze sztandarami i odpowiednimi napisami, mów zapalnych na placach publicznych i w pobliżu parlamentu, wreszcie usiłowań wtargnięcia tam ich deputacji[29] z petycją. Ponieważ jednak demonstracje te organizują kobiety-robotnice, w obronie praw swej płci, więc płytka część prasy ośmiesza te wystąpienia, bo nie umie dopatrzyć się w nich poważnego objawu żądań swobody i należnych praw pośród, zdawałoby się chyba najmniej uświadomionej części ludności. 137Po pierwszych niespodziewanych wystąpieniach „Suffragetek” w sali parlamentu z wywieszeniem sztandaru z napisem „Głosujcie za prawami kobiet” przodowniczki ruchu kobiecego w Anglii wysłały urzędową deputację do ministra z zapewnieniem, że się one z tymi manifestacjami nie solidaryzują. Gdy jednak dalsze demonstracje robotnic przybierały wciąż szerszy charakter i opromienione zostały cierpieniem tych pionierek zapału — wówczas przodowniczki ruchu pospieszyły im wyrazić uznanie za ich ofiarność osobistą, jednak zaznaczyły, że one podobnego demonstrowania nie uważają za odpowiednie. 138A jednak — to odrębne, samoistne działanie w ruchu emancypacyjnym robotnic i kobiet z ludu przyciąga coraz więcej i kobiet z innych klas społecznych, wykazują to bowiem nazwiska wśród ostatnio tam aresztowanych. Widocznie drzemiący w duszach angielskich pociąg do ekscentryczności przemaga „tresurę” i coraz częściej „ulica” po swojemu wpływa na demokratyzację mieszkanek „salonów”! Kobieta, Prawo, Obywatel, Mężczyzna, Władza, Mizoginia, PaństwoOdrzucenie billu posła Dickensona stanowi ciekawą kartę ze stosunków parlamentarnych. Na 600 deputowanych 420 zobowiązało się podczas wyborów głosować za prawami kobiet, a jednak bill nie przeszedł! 139Jak się to stać mogło?… Wiedzą o tym kompetentne koła kobiece, gdyż z góry przewidywały, iż może się udać „mniejszości” udaremnienie projektu. 140Ogólniej wiadome jest tylko, iż prezes ministrów oświadczył, że pozostawia Izbie rozstrzygnięcie projektu billu, osobiście jest za jego przyjęciem, ponieważ pozbawienie kobiet praw wyborczych nie jest ani uzasadnione, ani politycznie słuszne. Dyskusja jednak w łonie różnych partii parlamentu wykazała jeszcze bardzo jaskrawe różnice poglądów w tej sprawie. W końcu obrady nad projektem wyborczego prawa kobiet odroczone zostały do czasu nieokreślonego, albowiem nadeszła godzina, w której posiedzenia piątkowe bywają przerywane, a rząd nie chce wyznaczyć terminu na dalszy ciąg rozpraw. Bill więc z 8 marca br. poczytywany jest obecnie za przepadły. Podobna komedia nie po raz pierwszy rozgrywa się w parlamencie angielskim. Taktyka Rosjanek 141Szczegóły o rozwiniętej agitacji Rosjanek dla swych praw wyborczych znajdą czytelnicy w innej pracy; tu pragnę przypomnieć tylko doniosły fakt, iż w roku ubiegłym zamieszczenie wyborczych praw kobiet w odpowiedzi Dumy na mowę tronową zawdzięczały kobiety stanowczości obstawania za nimi chłopskiego posła Aładina, którego najsilniej przekonać zdołały rzeczniczki sprawy. U nas 142Kobieta, Polska, Prawo, ObywatelW epoce pierwszych wieców i memoriałów w Warszawie w 1904 r. samo wspomnienie o prawach kobiet jeszcze wywoływało tłumiony śmiech, a w najlepszym wypadku dobroduszne napominanie, „jak można obniżać powagę narad w tej dziejowej chwili — wzniecaniem takiej kwestii!”. 143Podobnie odnoszono się do tej sprawy i na wielkiej demonstracji ludowej o prawo powszechnego głosowania w Krakowie 22 października 1905 r. 144Dopiero po powołaniu w Warszawie komisji do ułożenia projektu samorządu dla Królestwa Polskiego odbyły się obrady kobiet (1905 r. na wiosnę) nad kwestią uzyskania praw w tym zakresie. Współcześnie z innej inicjatywy podniesiono wniosek utworzenia „Związku Politycznego Równouprawnienia Kobiet”. 145Przebieg akcji w sprawie udziału kobiet w samorządzie będzie w odrębnej pracy przedstawiony, a Związek Politycznego Równouprawnienia Kobiet czynności swoich nie ujawnił. 146Pierwszym zatem publicznym wystąpieniem w tym okresie czasu u nas o wyborcze prawa kobiet — był głos p. Józefy Bojanowskiej[30] na pierwszym wiecu publicznym w Filharmonii w listopadzie w 1905 r. „W tej dziejowej chwili — mówiła ona — zbiorowa dusza kobiet polskich wszystkich stanów staje przed wami i domaga się uchwały wiecu: że powszechne, równe prawo obywatelskie wolny naród polski pojmuje bez różnicy płci”. 147Ten pierwszy wiec w orzeczeniach swoich włączył to żądanie, za tym przykładem poszły inne wiece, stowarzyszenia, związki i partie postępowe, które formułę wyborczą „bez różnicy płci” zaczęły wpisywać do swych ustaw i programów. 148Teoretycznie więc sprawa stanęła u nas od razu dobrze, formuła „bez różnicy płci” stała się konieczną cechą postępu, niemal przyzwoitości politycznej. Dla pracy nad wcieleniem tej zasady w czyn zorganizowany został „Polski Związek Równouprawnienia Kobiet” w grudniu 1905 r. 149Wprowadzenie stanu wojennego w Królestwie nie dozwoliło jednak związkowi w pełni rozwinąć swych czynności. 150Dopiero w maju 1906 roku odbyła się publiczna konferencja w sprawie kobiecej, na której niżej podpisana mówiła o wyborczych prawach kobiet, a zgromadzenie uchwaliło: „Wiec w sprawie kobiecej uważa za konieczne rozwinąć w tej chwili przełomu: akcję dla uzyskania powszechnego, równego prawa wyborczego bez różnicy płci, narodowości i wyznań, przy bezpośrednim i tajnym głosowaniu, szerząc ideę równouprawnienia kobiet w każdej warstwie społecznej”. 151Z osób obecnych przeszło 200 podpisało odpowiednią odezwę. Następnego dnia odbył się drugi wiec w tej samej sprawie, organizowany przez stronnictwo postępowej demokracji. Przemawiała pp. Moszczeńska i niżej podpisana: O potrzebie starań o wyborcze prawa kobiet, o drogach i środkach do tego c
W tym okresie w swoich artykułach postulowało przyznanie praw wyborczych kobietom w Grecji, co zostało zrealizowane dopiero w 1952. Parren była autorką szeregu artykułów, esejów i dramatów , które przedstawiały sytuację kobiet w społeczeństwie greckim.
Gdy myślicie o Szwajcarii, prawdopodobnie macie przed oczami przepiękny, zróżnicowany kulturowo, progresywny politycznie i bogaty kraj. I cóż, Wasze wyobrażenie jest mniej więcej prawidłowe! Należy jednak pamiętać, że nie ma róży bez kolców, a pod najpiękniejszym z dywanów jest mnóstwo kurzu. W Helwecji ta wstydliwa kwestia ukryta w cieniu nosi sukienkę i wysokie obcasy. Jednym słowem: opowiem Wam dzisiaj o prawach kobiet w Szwajcarii. Najpierw dotknę bezlitosnej rzeczywistości pracujących kobiet w Szwajcarii, a potem spróbuję się dokopać do jej źródeł. W tym celu cofnę się w czasie do lat 70-tych, gdy Szwajcarki jako niemal ostatnie w Europie otrzymały prawa wyborcze na poziomie federalnym i prześledzę ewolucję ich praw przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Zakończę natomiast kilkoma przemyśleniami na temat różnic mentalności i podejścia Szwajcarek i Polek. Zanim jednak zajmę się tematem praw kobiet na poważnie, chciałabym ustosunkować się do jednej kwestii. Mam wrażenie, że wszyscy, którzy dyskutują o pracy kobiet, szklanym suficie, gdy się nosi obcasy i młodych matkach, chcieliby albo te biedne kobiety zamknąć w domu (vide: Szwajcarzy) albo całkowicie odwrotnie – wysłać do pracy za wszelką cenę (vide: Polacy). Czyli obie strony tak naprawdę chcieliby tym kobietom odebrać możliwość wyboru! Co gorsza – w takim dwubiegunowym postrzeganiu rzeczywistości celują kobiety, które same są swoimi najgorszymi wrogami. Podejmuję temat, ale absolutnie protestuję przeciwko tej pułapce równaniu praw kobiet WYŁĄCZNIE z prawem do pracy na takich samych warunkach jak mężczyźni. Najważniejsze prawo kobiet to dla mnie przede wszystkim prawo do wyboru swojej drogi życiowej bez przeszkód i utrudnień ze strony państwa i świata biznesu i ostracyzmu ze strony społeczeństwa. Jak wygląda rzeczywistość pracujących Szwajcarek? Według badań Wskaźnika Szklanego Sufitu przeprowadzonych przez The Economist, Szwajcaria jest jednym z najgorszych miejsc dla pracujących kobiet spośród krajów OECD (czyli spośród 35 wysoko rozwiniętych, demokratycznych państw). W tym rankingu Szwajcaria zajęła 4 miejsce od końca wyprzedzając jedynie Turcję, Japonię i Koreę Południową. Wskaźnik uwzględniał koszt opieki nad dziećmi, wynagrodzenia, uczestnictwo w rynku pracy, wykształcenie, prawa związane z macierzyństwem, liczbę wniosków do szkół biznesowych i ich obecność w kadrze menedżerskiej. Co ciekawe, najgorszy wynik Szwajcaria osiągnęła w liczbie kobiet z wyższym wykształceniem. Procent Szwajcarek z wyższym wykształceniem jest aż 12,3% niższy niż procent mężczyzn. Tymczasem w większości krajów OECD, sytuacja wygląda kompletnie odwrotnie – i średnia wynosi 4,5% na korzyść kobiet. Podobnie jeśli chodzi o koszt opieki nad dziećmi – w Szwajcarii wynosi on przeciętnie aż 41,2% średniego wynagrodzenia. Tak mówią statystyki – a jak jest naprawdę? Fakt, szwajcarski system szkolno-przedszkolny wręcz utrudnia pracę kobietom. Znam osobiście tylko jedną kobietę z małymi dziećmi, która pracuje na cały etat i jej pociechy chodzą do publicznego przedszkola. Cała reszta pracujących kobiet korzysta z przedszkoli lub szkół prywatnych, niani lub pracuje na dziwne cząstki etatu, które są charakterystyczne chyba wyłącznie dla Szwajcarii. Należy dodać, że wiele kobiet po prostu nie musi pracować i pensja męża wystarcza na utrzymanie rodziny. Jest też inna kwestia: w Szwajcarii matki pracujące na cały etat spotykają się przynajmniej ze zdziwieniem. Rzadko tutaj ktoś głośno wygłasza swoją opinię na ten temat – bo po prostu Szwajcarzy raczej pilnują własnego nosa i nie wtrącają się w sprawy innych – ale aktywnym zawodowo kobietom w Szwajcarii wiatr wieje prosto w twarz. Plakaty zachęcające do głosowania przeciwko i za przyznaniem Szwajcarkom praw wyborczych – 1971 rok. Nie inaczej było w przeszłości. Dopiero w 1971 roku Szwajcarki otrzymały prawa wyborcze na poziomie federalnym (czyli mogły głosować w wyborach i referendach na poziomie krajowym) i mogły aktywnie uczestniczyć w życiu politycznym. W Europie później prawa wyborcze otrzymały tylko obywatelki Mołdawii i Liechtensteinu. Ze względu na system demokracji bezpośredniej – nad prawami wyborczymi swoich matek, żon i sióstr głosowali… mężczyźni! I oczywiście podczas pierwszej próby, ten wniosek nie przeszedł – w 1959 roku Szwajcarzy zagłosowali przeciw przyznaniu kobietom praw wyborczych (67%). Czy Szwajcaria jest (była) jakoś wyjątkowo uwsteczniona w tym względzie? No cóż, na całym świecie przez tysiące lat władza spoczywała wyłącznie w męskich rękach, a opresje względem kobiet były przerażającym uniwersalnym fenomenem. Paradoksalnie to system demokracji bezpośredniej był winny za tak późne przyznanie kobietom prawa głosu. W końcu to nie parlament ustanawiał takie prawo, ale obywatele. W Szwajcarii prawo do głosowania znaczy o wiele więcej niż w innych krajach – jest to de facto prawo do rządzenia krajem. A kto się chce dzielić władzą? Od 1971 roku kobiety co prawda mogły aktywnie uczestniczyć w życiu politycznym kraju, ale niekoniecznie swojego kantonu. Kantony przyznawały kobietom prawa wyborcze w różnych latach, przy czym w kantonie Appenzell Innerhoden stało się to dopiero w 1991 po interwencji Federalnego Sądu Najwyższego. Dzięki tym niezgodnościom dochodziło do wielu paradoksów – między innymi niektóre parlamentarzystki reprezentujące swoje kantony nie mogły w nich głosować. Wrzesień 1985 roku to kamień milowy dla Szwajcarek. Właśnie wtedy otrzymały one takie same prawa jak mężczyzna w rodzinie. Wcześniej nie mogły bez zgody męża podejmować pracy, zakładać konta bankowego ani nawet zarządzać swoimi pieniędzmi. W 1999 roku Szwajcaria miała pierwszego prezydenta w spódnicy – Ruth Dreifuss, a w 2010 roku Rada Federalna (czyli 7-osobowy rząd Szwajcarii) miała po raz pierwszy więcej kobiet niż mężczyzn. Pierwsze Szwajcarki w Parlamencie – 1972 rok. W 2002 roku Szwajcaria zalegalizowała aborcję do 12 tygodnia ciąży i pigułkę „dzień po” bez recepty. Od tego czasu liczba aborcji w Szwajcarii nieustannie spada. Kolejny kamień milowy dla Szwajcarek to był rok 2005, kiedy to został wprowadzony płatny urlop macierzyński (wcześniej ten pomysł był odrzucony aż czterokrotnie w referendach ogólnokrajowych). Oczywiście, wcześniej wiele firm oferowało to swoim pracownicom, jednak nigdy nie było to skodyfikowane. Obecnie Szwajcarki mogą liczyć na 14 tygodni płatnego urlopu macierzyńskiego i jest to jeden z krótszych urlopów w Europie. W Szwajcarii nie ma czegoś takiego jak urlop tacierzyński. Dlaczego? Dlaczego ta bogata i progresywna Szwajcaria tak nie lubi kobiet? Przyczyna tkwi oczywiście w historii kraju i w mentalności jego mieszkańców. Otóż pamiętajmy, że Szwajcaria została „oszczędzona” w obu wojnach światowych. A to te dwie globalne awantury były odpowiedzialne za niepokoje społeczne, które doprowadziły do stopniowego wyrównania praw kobiet i mężczyzn. Maksymalnie upraszczając – kobiety, które w czasie wojny musiały zająć męskie stanowiska pracy nie dały się stamtąd tak łatwo wypędzić. Szwajcarki przez bardzo długi czas one same nie widziały potrzeby posiadania praw wyborczych ani chociażby prawa samostanowienia o swoim losie. „Kobiety powinny gotować w domu, a nie głosować.”, „Kobiety w polityce są wbrew boskim prawom.” – nie, to nie jest szowinistyczne męskie gadanie przy piwie i grillu – to są wycinki z wywiadu ze Szwajcarkami z kantonu Appenzell z roku 1982! Fakt, można uznać, że Szwajcarzy i Szwajcarki są raczej oporni na zmiany. Trudno jednak dyskutować na temat ich mentalności biorąc pod uwagę różnice kulturowe pomiędzy różnymi częściami lingwistycznymi. Dlatego zamiast całej litanii poświęconej konserwatyzmowi Szwajcarów chciałabym zwrócić uwagę na kompletnie inny aspekt. Polska w raporcie Wskaźnika Szklanego Sufitu wspominanego na początku artykuły zajęła bardzo wysokie miejsce 4, Szwajcaria też 4… tyle że od końca. Czyli w zasadzie to Polska powinna być kobiecym rajem, a Szwajcaria piekłem. Czy jest tak naprawdę? Mam dziwne wrażenie, że Polska i Szwajcaria to dwie skrajności, których żadna nie jest ideałem. Polski w Polsce po urodzeniu dziecka zwykle wracają do pracy na cały etat – owszem. Ale czy robią to, bo tego chcą, czy ekonomiczna konieczność i presja społeczeństwa je do tego zmusza? Matka-Polka kojarzy mi się jednoznacznie z kobietą pracującą na kilka etatów: jako matka, żona, sprzątaczka i w swoim zawodzie. Jesteśmy na samej górze rankingu… Szwajcarki powinny nam zazdrościć… Czyżby? Matka-Szwajcarka prawdopodobnie za głowę by się złapała, gdyby usłyszała o takim podziale obowiązków. Dla nich można ALBO być matką na 100%, ALBO pracować. Znam nawet kilka Szwajcarek, które mimo że zdecydowały się zostać z dziećmi w domu, mają panie do sprzątania – bo nawet ten aspekt wydaje im się zbyt ciężki. Praca domowa jest tu traktowana na tyle poważnie, że kobiety nie wahają się wpisać do swojego CV: „Full-time mother” i jest to traktowane przez pracodawców jako istotny powód zawodowej przerwy. I cóż – niektórzy będą się zżymać, a inni stwierdzą, że takie rozwiązanie jest właśnie pro-kobiece. Dla mnie jednak dwie strony tego medalu zdają się pułapką – właśnie przez to, że kobiety nie mają w zasadzie realnego wyboru. Owszem, prawo im niczego nie zabrania, ale pójście pod prąd będzie wymagało sporego poświęcenia. Czy naprawdę o to chodziło walczącym o prawa kobiet? Jeśli Was interesuje ten temat, koniecznie obejrzyjcie szwajcarski film z tego roku (2017): Die Göttliche Ordnung
- Αሶу оռአдቸփ
- Իτо ሚкрυη хап
- Иծашиφ гዦдፆձе озуре
- Увс ск
- Ирынεс աрαдезваጨ
- З иዘ оզипезвቡфፎ
- Аթեβу иዌυւолαпро θτ
- ሸвиሻехቯ ιኬո ρор иፕθ
Kiedy tutejsze kobiety zaczęły domagać się praw wyborczych, mężczyźni w ich kraju powiedzieli :„Nie”. I konsekwentnie im tych praw odmawiali – w niektórych regionach aż do lat 90. XX wieku. Myślę o Hillary, która na Konwencji Demokratów wystąpiła w białym garniturze. Sto lat wcześniej właśnie tak ubierały się kobiety domagające się praw wyborczych. Sufrażystki wszystko nosiły białe, nawet kapelusze. Dziś dzięki pryzmatowi wiemy, że biały zawiera w sobie wszystkie kolory. Strój sufrażystek to symbol. Miał sugerować, że polityka powinna uwzględniać wszystkich, że każdy - w tym kobiety - powinni mieć prawo do głosowania, ubiegania się o urząd, startowania w wyborach prezydenckich. Tak powinno być. Demokracja zdaje się w naturalny sposób zapraszać wszystkich. Ale to nieprawda. Demokracja może też wybrać inną drogę. Może wykluczać. I tak właśnie było, w najmniej spodziewanym miejscu – w Szwajcarii! Szwajcaria jest jedną z najstarszych demokracji. Dorośli przedstawiciele płci męskiej zaczęli zbierać się na placach szwajcarskich miast, by głosować już w 1291 roku. Wielokrotnie korzystali ze swojego demokratycznego przywileju odmawiania prawa do głosowania swoim matkom, córkom i siostrom. Nie spieszyli się, by zmienić zdanie. Kobiety otrzymały prawo wyborcze dopiero w 1971 roku. Po dziś dzień, by zmienić narodową konstytucję, cały naród musi przystąpić do głosowania. W Szwajcarii panuje demokracja bezpośrednia – i oddolna. Prawa konstytucyjne nie są zmieniane przez organy legislacyjne – zmiany wymagają organizowania narodowych referendów. Od lat 80. XIX wieku Szwajcarki, w coraz liczniejszej grupie, domagały się od głosujących – czyli mężczyzn – praw wyborczych. A mężczyźni konsekwentnie im tego odmawiali, co w demokracji bezpośredniej jest zgodne z prawem. Demokracja i postęp nie zawsze idą w parze. Ile jeszcze? Kiedy w 1928 roku Brytyjki otrzymały pełne prawo wyborcze, szwajcarskie aktywistki zorganizowały paradę w Bernie – ulicami miasta przetoczył się gigantyczny model ślimaka, który zdawał się zadawać pytanie: jak długo jeszcze musimy czekać? Głosowanie powszechne w tej sprawie zorganizowano dopiero w 1959 roku. Przeciwnicy (w tym również kilka żeńskich organizacji) prowadzili kampanie przeciwko głosom na „tak”, twierdząc, że kobieta powinna zostać w domu i wychowywać dzieci. Jeden z plakatów kampanii przedstawia zapomnianego, wyrzuconego smoczka, na którym siedzi mucha. Na plakacie widnieje napis: „Prawo wyborcze dla kobiet: NIE”. … i głosy na „nie” wygrały z łatwością. Wynik wyniósł 67 procent do 31. Zaledwie jeden z kantonów, we francuskojęzycznej części, przyznał kobietom prawo wyborcze – ale tylko lokalnie. W latach 60. Szwajcaria została zaproszona do podpisania Europejskiej konwencji praw człowieka, jednak liderzy kraju poprosili o wyłączenie kraju z umowy. Ogłosili, że nie przyznają kobietom prawa wyborczego. Tak więc podczas dekady, kiedy studenci organizowali marsze i buntowali się, Szwajcaria z determinacją pozostawała na innym torze do czasu, aż pojawiła się prośba o drugie głosowanie. Pytanie było takie samo jak poprzednio: czy powinniśmy pozwolić kobietom głosować w wyborach powszechnych? 7 lutego 1971 roku wynik głosowania zmienił się o 180 stopni: 66 procent za i 34 procent przeciw. Prawie całkowicie na odwrót. Co się stało? Należy pamiętać, że mowa o rozwiniętym, uprzemysłowionym kraju w środku Europy, w którym edukacja jest na wysokim poziomie. Otaczają go państwa, które prawo wyborcze zagwarantowały kobietom wiele lat wcześniej. Może Szwajcarzy zaczęli się po prostu wstydzić tej przepaści? Trudno stwierdzić. Niemniej dziwi fakt, że jedna z najstarszych demokracji bezpośrednich w Europie, najdłużej chroniła swojego status quo. Ponadto nie wszystkie lokalne rządy od razu zgodziły się na zmianę. Jeden z kantonów, Appenzell Ausserrhoden, dał kobietom prawo wyborcze dopiero w 1989 roku. Sąsiedni kanton, Appenzell Innerrhoden, głosował przeciwko prawu wyborczemu dla kobiet w 1973, 1982 i ponownie w 1990 roku. Ten szwajcarski zakątek jest wyjątkowo konserwatywny. Kathryn Schulz w swojej książce pt. Być w błędzie. Przygody w krainie pomyłek pisze: Do dzisiaj głosowania odbywają się poprzez unoszenie rąk na placach do głosowania. Wiele zbierających się mężczyzn zamiast kart do głosowania unosi wówczas szable. Rząd federalny musiał w 1991 roku sam narzucić zmiany i to dopiero po tym, jak cztery lokalne kobiety wniosły do sądu skargę. Ostatecznie w 1990 roku sąd najwyższy Szwajcarii zmusił każdy kanton do podporządkowania się wprowadzonej do narodowej konstytucji poprawce zakładającej równe prawa dla kobiet i mężczyzn. Pełny tekst artykułu znajduje się tutaj. Tekst: Robert Krulwich Źródło:
z 1925 r. Zmiany objęły również sferę praw wyborczych poprzez przyznanie kobietom prawa wybierania przedstawicieli w wyborach lokalnych i krajowych (co nastąpiło od-powiednio w 71930 i 1934 r.). Turcja podjęła starania mające na celu całkowite wyeliminowanie problemu dys- Przyznanie kobietom praw wyborczych – nadanie biernego oraz czynnego prawa wyborczego kobietom w Polsce. Pierwszą deklarację w tej sprawie wydał Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej premiera Ignacego Daszyńskiego w Lublinie Oficjalny dokument gwarantujący równość praw wyborczych wszystkich obywateli „bez różnicy płci” został wydany Był to Dekret o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego Tymczasowego Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Dokument został przygotowany przez rząd Jędrzeja Moraczewskiego. Zgodnie z nim wszyscy obywatele mieli czynne i bierne prawo wyborcze po ukończeniu 21 roku życia. Dzięki zdobyciu tych praw kobiety wzięły udział w wyborach do Sejmu Ustawodawczego – zarówno jako osoby biorące udział w głosowaniu, jak i w charakterze samych kandydatek. W pierwszym sejmie, który rozpoczął działalność w 1919 roku, znalazło się ostatecznie osiem posłanek: Gabriela Balicka-Iwanowska, Jadwiga Dziubińska, Irena Kosmowska, Maria Moczydłowska, Zofia Moraczewska, Anna Piasecka, Zofia Sokolnicka, Franciszka Wilczkowiakowa. Pierwszą w historii kobietą, która przemówiła w polskim sejmie była Maria Moczydłowska. Posłanki w Sejmie Ustawodawczym zasiadały w komisjach: Konstytucyjnej, Oświatowej oraz Opieki Społecznej. W partiach politycznych pełniły ważne stanowiska, np. Irena Kosmowska była w składzie Sekretariatu Klubu PSL „Wyzwolenia”, a Maria Moczydłowska pełniła funkcję sekretarza Klubu Narodowego Zjednoczenia Ludowego. W 1919 roku został założony w Warszawie Klub Polityczny Kobiet Postępowych. Wśród zgłaszanych przez tę organizację postulatów znalazło się żądanie umożliwienia kobietom dostępu do stanowisk publicznych oraz państwowych. Polska była jednym z pierwszych państw europejskich, które przyznało prawa wyborcze kobietom. Źródła: Dekret o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego, Dziennik Praw 1918, nr 18 poz. 46; A. Chojnowski, Kobiety i polityka w Drugiej Rzeczypospolitej. Słowo wstępne [w:] Kobieta i świat polityki w niepodległej Polsce 1918-1939, red. A. Żarnowska, A. Szwarc, Warszawa 1996; K. Kacperski, Stulecie praw wyborczych kobiet w Polsce, „Biuro Analiz Sejmowych” 2018, nr 12, 9 (dostęp: R. Chrzanowska, 100 lat temu Polski uzyskały prawa wyborcze, (dostęp: Stulecie praw kobiet. Chcemy całego życia, (dostęp:Prawa polityczne kobiet 1918” oraz wirtualną wystawą, których tematem jest ruch sufrażystek w Polsce Instytut Pileckiego przypomni w sobotę o 102-leciu uzyskania przez kobiety w Polsce praw wyborczych. Kobiety uzyskały w Polsce czynne i bierne prawa wyborcze na podstawie dekretu z 28 listopada 1918 r., który wydał Józef Piłsudski.
w polityce V Republiki Francuskiej Francja jest pierwszym państwem, w którym wprowadzono parytet. Od wejścia w życie ustawy partie polityczne mają obowiązek umieszczania równej liczby kandydatów płci męskiej i żeńskiej na listach wyborczych. Obowiązek ten ma niewątpliwie wpływ na zwiększenie liczby kobiet biorących czynny udział w polityce, chociaż – jak pokazują wyniki przedstawione w tabeli 1 – w wybo-rach przeprowadzonych bezpośrednio po wprowadzeniu parytetu nie zauważamy zdecydowanego zwiększenia liczby kobiet w tych organach. W Zgromadzeniu Narodowym liczba posłanek waha się od 1,4% (wybory z 1958 r.) do 12,3% (wybory z 2002 r.). Wzrost jest znaczny, jeśli odnosić się do pierwszej liczby, jednak już nie tak duży, jeśli porównamy z liczbą z ostatnich wyborów przed wprowadzeniem parytetu w 1997 r. kiedy kobiety stanowiły 10,9% ogółu posłów w Zgromadzeniu Narodowym. W wyborach do Senatu mamy bardzo podobna sytuację. W 1958 r. kobiety stanowiły 1,4% ogółu senatorów, w 1998 – 5,9%, w 2001 – 10,9%, ale w 2014 r. już 25%. 14 Konstytucja Republiki Francuskiej z dnia 4 października 1958 r., tek01/txt/konst/ [dostęp: 15 Pełny tekst art. 4 brzmi: „Partie i ugrupowania polityczne konkurują ze sobą w drodze wyborów. Powstają one i działają swobodnie. Powinny one przestrzegać zasad suwerenności narodowej i demokracji. Przyczyniają się one do zapewnienia zasady zawartej w art. 3 ust. 5 na warunkach określonych w ustawie”. 16 Loi n° 2000-493 du 6 juin 2000 tendant à favoriser l’égal accès des femmes et des hommes aux mandats électoraux et aux fonctions électives, do?cidTexte=JORFTEXT000000400185 [dostęp: Od praw wyborczych do parytetu. (Nie)równość płci w polityce... 61 Tabela 1. Ewolucja liczby kobiet zasiadających w Zgromadzeniu Narodowym i w Senacie Rok Zgromadzenie Narodowe Senat Liczba Udział [w %] Liczba Udział [w %] 1958 8 1,4 – – 1959 – – 5 1,6 1962 8 1,7 5 1,8 1965 – – 5 1,8 1967 11 2,3 – – 1968 8 1,6 5 1,8 1971 – 4 1,4 1973 8 1,6 – – 1974 – 7 2,5 1977 – 5 1,6 1978 20 4,1 – – 1980 – 7 2,2 1981 26 5,3 – – 1983 – 9 2,8 1986 34 5,9 9 2,8 1988 33 5,7 – – 1989 – – 10 3,1 1992 – – 16 5,0 1993 36 6,1 – – 1995 – – 18 5,6 1997 63 10,9 – – 1998 – – 19 5,9 2001 – – 35 10,9 2002 71 12,3 – – 2004 – – 56 16,9 2007 107 18,5 – – 2008 – – 75 21,9 2011 – – 77 22,1 2012 156 26,9 – – 2014 – – 87 25,0 2017 224 38,8 – – Źródło: opracowanie własne. 62 Renata Jankowska Tabela 2. Ewolucja liczby kobiet wybranych do rad regionalnych Rok Udział [w %] 1986 9,0 1992 12,1 1998 27,5 2004 47,6 2010 48,0 2015 47,8 Źródło: opracowanie własne. Tabela 3. Ewolucja liczby kobiet wybranych do rad miejskich Rok Udział [w %] 1959 2,4 1965 2,4 1971 4,4 1977 8,3 1983 14,0 1989 17,2 1995 21,7 2001 33,0 2008 35,0 2014 40,3 Źródło: opracowanie własne. Na szczeblu lokalnym partycypacja jest zdecydowanie wyższa. Udział kobiet w radach regionalnych wynosi 47,8% (w 1986 r. wynosił 9%). Warto zwrócić uwagę na dość istotną ewolucję liczby kobiet wybranych do rad regionalnych oraz do rad miejskich (tab. 2 i 3). 4. Podsumowanie Walka o przyznanie praw wyborczych dla kobiet we Francji, rozpoczęta w okresie Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a zakończona w 1944 r., pokazuje pewien pa-radoks. Francja, tradycyjnie pojmowana jako kolebka praw człowieka, odmawia kobietom praw, które mężczyźni uzyskują prawie 100 lat wcześniej. Determinacja zwolenników sufrażyzmu nie tylko skutkuje ustanowieniem praw politycznych, Od praw wyborczych do parytetu. (Nie)równość płci w polityce... 63 ale jest też przyczynkiem do debaty na temat miejsca kobiety w przestrzeni politycznej. Miejsce to jest niewystarczająco wypełnione, stąd też wprowa-dzona została we Francji zasada parytetu, który ma zaktywizować politycznie kobiety. Wychodząc poza obszar rozważań poruszony w artykule i badając rzeczywisty udział kobiet w polityce V Republiki Francuskiej, zauważamy niewystarczającą reprezentację kobiet w instytucjach politycznych. Nasuwa się zatem pytanie o skuteczność mechanizmu parytetu. Wśród czynników niedoreprezentowania kobiet w polityce jest z pewnością brak korelacji pomiędzy mechanizmem prawnym a postrzeganiem, często tradycyjnym, roli kobiety w społeczeństwie. Niewątpliwie jednak ustawa o parytecie jest przyczynkiem do debaty na temat miejsca kobiet w przestrzeni publicznej, debaty, której Francja jest jedną z pre-kursorek, a która jest dość żywa w państwach europejskich. Literatura Achin C., Lévêque S., 2006, Femmes et citoyenneté politique, w: Femmes en politique, Paris: La Découverte, 7-31. Auclert H., 1908, Le vote des femmes, Paris: Giard et Brière. Beauvoir de S., 2003, Druga płeć, Warszawa: Jacek Santorski & Co. Bourdieu O., 2004, Męska dominacja, Warszawa: Oficyna Naukowa. Code civil, [dostęp: Code pénal de 1810, [dostęp: Condorcet 1790, Sur l’admission des femmes au droit de cité, classiques/condorcet/admission_femmes_droit_de_cite/condorcet_droit_de_cite_des_femmes. pdf [dostęp: Constitution de 1791, les-constitutions-de-la-france/ [dostęp: Cosanday F., 2000, La loi salique et la construction d’un espace public pour les femmes, w: A. Ble-ton-Ruget, M. Rubellin (red.), Regards croisés sur l’oeuvre de Georges Duby: femmes et féodalité, Lyon: Presses Universitaires, 263-186. Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z dnia 26 sierpnia 1789 r., txt/konst/ [dostęp: Duhet (red.), 1981, Cahiers de doléances des femmes en 1788 et autres textes, Paris: Edition des femmes. Godineau D., 1988, Citoyennes tricoteuses – Les femmes du peuple à Paris pendant la Révolution française, Aix-en-Provence: Alinéa. Gouges O. de, 1791, Deklaracja Praw Kobiety i Obywatelki, [dostęp: Harden Chenut H. 2012, L’esprit antiféministe et la campagne pour le suffrage en France, 1880- -1914, Cahiers du Genre, t. 1, nr 52: 51-73. Jacquier B., 2009, Alexandre Bérard: radical, franc-maçon, Vaux-en-Bugey: Oeuvre rouge. Konstytucja Republiki Francuskiej z dnia 4 października 1958 r., konst/ [dostęp: 64 Renata Jankowska Lagrave 2000, Une étrange défaite. La loi constitutionnelle sur la parité, Politix, t. 13, nr 51: 113-141. La Voix des femmes. Journal socialiste et politique, organe des intérets de toutes, 1848, http:// [dostęp: Le Manifeste des dix, „L’Express” z [dostęp: Loi n° 75-17 du 17 janvier 1975 relative à l’interruption volontaire de la grossesse, [dostęp: Loi n° 2000-493 du 6 juin 2000 tendant à favoriser l’égal accès des femmes et des hommes aux mandats électoraux et aux fonctions électives, do?cidTexte=JORFTEXT000000400185 [dostęp: Michalak B., Sokala A., Uziębło P., 2013, Leksykon prawa wyborczego i referendalnego oraz systemów wyborczych, Warszawa: Wolters Kluwer Polska. Offen K., 2004, Des modèles nationaux (1940-1945), w: E. Gubin i in. (red.), Le siècle des féminismes, Paris: Editions de l’Atelier/Editionsouvrières, 65-79. Ordonnance du 21 avril 1944 Portant organisation des pouvoirs public en France Après la libération, [dostęp: Rauzduel 2000, Du cens à la parité: la conquête électorale féminine pour le droit de vote selon l’exemple de la France, Les Cahiers de droit, nr 414: 745-780. Remontrances, plaintes et doléances des dames françaises à l’occasion de l’assemblée des états généraux, 1789, w: Les Femmes dans la Révolution française, t. 1, Paryż: EDHIS, 1-15. Servan-Schreiber C., 1998, La parité, histoire d’une idée, état des lieux, w: (red.), La Parité: enjeux et mise en oeuvre, Toulouse: Presses Universitaires du Mirail, 35-40. Spinassou R., 1848, Le droit de vote des femmes en France: Un événemen tclé passé sous silence, [dostęp: Tasca C., 1998, Rapport (au nom de la commission des lois), sur le projet de loi constitutionnelle (n° 985) relatif à l’égalité entre les femmes et les hommes, pdf/rapports/ [dostęp: Wysłobocki T., 2013, Zapomniana płeć – jak Rewolucja Francuska nie chciała pamiętać o kobietach, Acta Universitatis Lodziensis Folia Litteraria Romanica, nr 8: 223-231. From Voting Rights to Gender Quotas. Gender (In)Equality in Contemporary France Politics Summary. Electoral law is what safeguards one of the most fundamental democratic rights, since in democratic regimes citizens participate in state governance through their representatives. France is often depicted as the cradle of human rights, and it is at the same time a country where women have been claiming a permanent and equitable place in public space since the 18th century. Although the universal electoral law enacted in 1848 applied to French citizens only, it had the long-term effect of strengthening the feminist (suffragist) movement, eventually leading to the granting of women’s suffrage in 1944. The profound socio-economic changes spanning the 1960s and 1970s and the low rate of women’s participation in representative bodies spurred further amendments of the electoral law mandating gender parity. Keywords: women’s suffrage, gender parity, suffragette, suffragist, Olympe de Gouges Chorzowskie Studia Polityczne Nr 14 rok 2017
.